sieniawa

Szlak Sieniawa i okolice


  • Szlak nie jest znakowany;
  • Czas przejścia: 10,5 godz.;
  • Trasa szlaku:
    Hotel Pałac (0 km)– cerkiew w Dobrej (6,7 km)– bunkier rosyjski w Dobrej (7,7 km) – cmentarz wojskowy przy wyjeździe z lasu w Mołodyczu (21,1) - Mołodycz: cerkiew, cm. wojskowy, obelisk, cm. greko - katolicki (23,4 km) – Radawa kościół (30,3) – Radawa ścieżka przyrodnicza (32,6) - cm. wojenny za parkingiem niedaleko Leżachowa (53,8 km) – cerkiew w Leżachowie (57,3) – miejsce straceń w lesie przy drodze do Sieniawy (60,9) – Pałac w Sieniawie (66) - zwiedzanie Sieniawy;

Najciekawsze informacje z historii Sieniawy

herb_sieniawySieniawa jest miasteczkiem znajdującym się na terenach Nadsania, w południowej części Kotliny Sandomierskiej. Teren, na którym się znajduje został ukształtowany w znacznej mierze przez lodowiec, oraz koryto Sanu, które często zmieniało swój bieg, pozostawiając liczne mokradła i stawy.

Zespół sieniawski założono na wschodnim brzegu Sanu na skarpie nadrzecznej odgraniczającej jego tereny dawnych starorzeczy oraz odnóg od niewielkiego płaskowyżu. Ów płaskowyż o urodzajnej ziemi lessowej był poprzecinany kilkoma strugami wodnymi i potoczkami, które zbierały wody z pobliskich wzgórz i podmokłych łąk. Na mapach z XVI w. dokładnie widać, iż z północnej strony obecnego parku pałacowego (obecnie stadion sportowy) znajdowało się rozległe rozlewisko wody połączone z Sanem. Do tego rozlewiska wpływał mały potok, który tworzył również rozlewisko w okolicach obecnego parku (obecnie jest to miejsce w lesie za kortami tenisowymi i Oficyną Dworską). Potok ten wypływa obecnie, tak jak przed laty z lasu pałacowego obok pałacyku Myśliwskiego, równolegle do muru, następnie obok Kordegardy Żółtej (obecnie stróżówka ochrony) i dalej równolegle do muru w stronę stadionu sportowego. Później potok ten został włączony do fortyfikacji zamkowych poprzez pogłębienie go i poszerzenie. Stworzono w ten sposób naturalna przeszkodę terenową. Pozostałości tego rowu istnieją do dzisiaj, podobnie jak strumyk, który w lesie pałacowym (tak jak przed 5 wiekami) tworzy podmokle rozlewisko i uchodzi do dawnego rozlewiska wodnego w okolicy stadionu sportowego.
Na terenie, na którym powstało miasteczko, od zachodniej strony znajdowała się skarpa nadrzeczna, ograniczona od południa podmokłymi łąkami i stawem. Od wschodniej strony znajdowały się pola uprawne. Na południu teren był ograniczony przez potok Dybkowski i jar, na północy trzy potoki z wąwozami. W przeszłości rzeka płynęła dwoma ramionami, z których jedno było główne (lewe), natomiast drugie (obecnie nieistniejace) podprowadzało wody pod pd-zach rejon miasta, tworząc szerokie rozlewisko. Wody te 3 przesmykami pokonywały niewielkie, poprzeczne wzniesienie. Dwa z tych przesmyków przechodziły w stawy, a trzeci, najbliższy osi rzeki, niósł wody rozszerzającym się korytem w kierunku zachodnim, do głównego nurtu rzeki.

Sieniawa została założona w trzeciej ćwierci XVII w. na części gruntów wsi Dybków. Zachodnie tereny wsi (wschodni brzeg Sanu) przeznaczono pod wtórne rozmieszczenie dla potrzeb miasta adaptując dla potrzeb nowej osady istniejące obiekty użyteczności publicznej (kościół, cerkiew, szkołę). Był to pierwsza faza powstania nowego założenia szlacheckiego.
Dla ciekawostki podam, że w miejscu styku wsi Dybków z traktem jarosławskim istniała w XVI w. cerkiew (obecnie na tym miejscu są zbudowane czworaki dworskie, przy wyjeździe z Sieniawy – kierunek Leżachów i Jarosław). Dalej na zachód, ok. 500 m znajdował się folwark dybkowski i do niego należały tereny uprawne obecnego pałacu. Od północy wsi, w roku 1571 powstał kościół oraz budynki parafii zajmując obszar na skraju wsi, ale w miejscu lokacyjnie ważnym, gdyż na styku dróg handlowych (teren obecnej cerkwi). Katarzyna Sieniawska, w roku 1647 ufundowała przy kościele szpital dla ubogich oraz opatrzyła go funduszem:
„…Majętności moiey Dybkowie w Powiecie Przemyskim na Trakcie Oleszyckim wsi przy kościele tamecznym szpital kazawszy zbudować wiecznością Funduszu Ubóstwa (…) opatrzyć rozkazałam…”

Na południowy zachód od kościoła, na granicy skarpy nadrzecznej było wzgórze, niewielka platforma dobrze nadająca się do celów obronnych. Te cechy oraz dogodne położenie spowodowały, że mógł być on wcześniej wykorzystany do funkcji obronnej. Być może był to gródek, refugium (miejsce schronienia okolicznej ludności), a może nieznany dwór obronny Kostków – właścicieli Dybkowa. Na wzgórzu tym, w drugiej połowie XVII w. wzniesiono drewniany kościół i klasztor (obecnie teren kościoła parafialnego, tego z kryptą Rodziny Czartoryskich).

 

 

 

Lata drugiej połowy XVII w. przyniosły intensywne prace inwestycyjne w Dybkowie. Mikołaj Sieniawski, jeden z najznakomitszych szlachciców Rzeczpospolitej, powiadomił sejm o budowie fortyfikacji na gruntach wsi Dybków w roku 1672.

Wśród prac, które wtedy rozpoczęto należy wymienić: budowę dworu – rezydencji Sieniawskich (patrz załączona mapka), otoczonego wałami ziemno – ceglanymi, założenie ogrodu kwaterowego, następnie budowę portu rzecznego wraz z zapleczem przeładunkowym (magazyny, spichrze itp.), prace przy zakładaniu miasta, przedmieścia Tarnogrodzkiego oraz budowę kościoła i klasztoru dla o.o. Dominikanów. Sieniawski ulegając modzie, wówczas obowiązującym względom prestiżowym oraz po części również motywacji religijnej wybrał do sprowadzenia zakonników nowo założonej kongregacji Dominikanów Obserwantów św. Ludwika Bertranda popieranych przez Jana III Sobieskiego.
Wśród prac Sieniawskiego przy przebudowie Dybkowa należy wymienić czynności pomocnicze związane m.in. z przygotowaniem zaplecza budowlanego. W latach 1664 – 1680 zbudowano „…cegielnię na 50 000 sztuk cegły…”, piec wapienny, sprowadzono głazy na fundamenty, przygotowano drewno, gwoździe gontowe, podpisano umowy z wykonawcami itp.
Dwór otoczony fortyfikacjami oraz ogród powstał w latach 1664 – 1680, na południowy zachód od kościoła parafialnego w odległości około 200 m. Należy zwrócić uwagę, że pierwotnie dwór był położony w innym miejscu niż obecny pałac, który powstał na przedłużeniu dawnego ogrodu znajdującego się za murami obronnymi dworu z jego południowej strony (porównaj z załączoną mapką). Wśród prowadzonych prac wymieniono wtedy m.in. sypanie wałów przez dwustu grabarzy (dragonów), budowę przesklepionych kazamat, podmurowywanie fosy, wykonanie tamy, z pewnością przy odpływie z fosy.

 

Sam budynek dworu nie był budowany od podstaw, lecz wyremontowano istniejący obiekt dworski Sieniawskich lub Kostków. Zapiski Mikołaja Sieniawskiego o tym świadczą:
„…dwór dybkowski restaurować…” albo „…dwór dybkowski kończyć według abrisze…” albo „…budynek w zamku w nowym dziedzińcu kończyć prętko aby był przed zimą…”

Na południe od fortyfikacji założono ozdobny ogród kwaterowy wzorując się na sposobie rozplanowania ogrodów w Dzikowie i Oleszycach. W ogrodzie tym uprawiano m.in. owoce cytrusowe.
Port Sieniawski funkcjonował w latach sześćdziesiątych XVIIw. Port został założony na zachód od nowo powstającego zespołu w odległości 500 do 1300 m wykorzystując jedno z ramion rzeki i jego południowy brzeg do uformowania basenów zabezpieczonych w ten sposób przed wiosenną fala powodziową (porównaj z załączoną mapką).Pomiędzy Dybkowem, a portem powstały magazyny i składy towarów. Zostały również wytyczone działki na osiedla dla potrzeb portu (obecnie ulica Poniatowskiego). Od roku 1667 nazwa Dybków jest pomijana natomiast w 1671 pojawia się informacja:
„…a, że teraz miasto zasadzone nowe na wsi Dybkowie....na przedmieściu tarnogrodzkim…”

Zespół miejski, który od 1676 otrzymał prawa miejskie leżał między kościołem parafialnym, a wzgórzem Dominikanów Obserwantów z możliwością rozbudowy na północ w kierunku przedmieścia Tarnogrodzkiego. Ze względu na brak miejsca pod zabudowę przeniesiono grunty kościelne istniejące w obrębie miasta na przedmieście.
Kolejne wzmianki o Sieniawie pochodzą z roku 1673, kiedy to Mikołaj Sieniawski przedstawił na sejmiku wiszneńskim laudum libertację podpisaną przez marszałka sejmu i deputowanych zwalniającą nowo zakładane miasto Sieniawę od wszelkich podatków na 20 lat (za wyjątkiem pogłównego).
Tak powstało miasto jako ośrodek rynku lokalnego oraz zaplecze i baza dla portu oraz twierdza z drewnianym dworem oraz ogrodem kwaterowym. Wytworzony w ten sposób układ przestrzenny: miasto – twierdza, odpowiadał potrzebom funkcjonalnym ośrodka oraz był zgodny z tradycją zakładania miast rezydencjonalnych, sięgającą jeszcze do wzorów twierdz renesansowych. Teoria urbanistyki włoskiej okresu renesansu jasno określała miejsca lokowania miast. Leonardo da Vinci oraz Antonio Averulino radzili, aby zakładać miasta w szerokiej dolinie, w żyznych terenach o naturalnym zapleczu wyżywieniowym, obfitujących w wodę, najlepiej nad dużymi żeglownymi rzekami upatrując w tym korzyści w komunikacji, produkcji przemysłowej oraz w warunkach sanitarnych miasta. Francesco di Giorgio Martini, Pietro Cataneo zwracali szczególną uwagę na położenie miasta w terenie równinnym, który można w razie niebezpieczeństwa zatopić, na zaplecze w czasie wojny i pokoju oraz na wodę, która stanowi „…dogodną drogę dla kupców, umożliwia zakładanie młynów, nawadnia i użyźnia glebę, daje ryby i służy innym potrzebom”. Założenia lokacyjne Sieniawy spełniają niemalże w całości wymagania urbanistyczne tamtego okresu.
Fortyfikacje dworu oraz ogród kwaterunkowy zostały założone na prostokącie zbliżonym do kwadratu. Posiadały cztery bastiony, z których po dwa naprzeciwległe były takie same. Kurtyny: południowa i północna miały takie same szerokości (ok. 80 m) zaś wschodnia i zachodnia po 75 m. Jeden z bastionów południowych zachował się do dziś (są to ruiny znajdujące się naprzeciwko wyjazdu z Pałacu – hotelu w Sieniawie). Główna oś fortyfikacji była zgodna z kierunkiem północ – południe, przechodziła przez bramę w kurtynie, mostek i niewielki rawelin chroniący wejścia. Od strony południowej stanowiła osnowę kompozycji ogrodu kwaterowego, zamkniętego w prostokątnym obrysie.
W pierwszym okresie zespół dworski w Sieniawie powstawał przez około 20 lat, natomiast prace przy nim zakończono w 1680 r. Pierwotnie składał się on z kilku drewnianych obiektów otoczonych umocnieniami ziemno – murowanymi (zamek). Zamek istniał jeszcze w XVIII w., natomiast rozebrano go po roku 1772. Mury zostały rozebrane, a teren wyplantowany. Z początkiem XIX wieku obszar fortalicji został splantowany i przeznaczony na działki. Pozostawiono tylko południowo zachodnią część fortyfikacji, która istnieje do dziś.
Na przedłużeniu osi zamku po obydwu jej stronach był ogród. Powierzchnią zajmował on teren obecnego ogrodu włoskiego i podobna wielkością część z drugiej strony współczesnej alejki dojazdowej do pałacu. Pierwotne założenie ogrodowe było skromne i realizowało przede wszystkim program użytkowy. Obszar parku podzielony był na osiem kwater, które prawdopodobnie po zewnętrznych stronach były obsadzone drzewkami południowymi. Poszczególne place były obsadzone warzywami i kwiatami ozdobnymi tworząc kwatery kwiatowe, natomiast całość była ogrodzona parkanem. W południowo wschodnim narożu tego ogrodu znajdował się dom ogrodowy (obecnie jest to Oficyna Dworska), który powstał równolegle z budową pierwszego ogrodu. Twórcą ogrodu był nieznany ogrodnik, który założył równolegle ogród w Dzikowie koło Oleszyc.
Duże zmiany zaszły dopiero z końcem wieku XVIII, za życia Elżbiety z Lubomirskich i Adama Mikołaja. Oni przebudowywali swoje rezydencje w duchu nowej epoki i dla podkreślenia świetności swego rodu. Prace trwały przez kilkanaście lat. Powstały wówczas Pałac Letni (obecnie na tym miejscu stoi Pałac Główny, dlatego nie należy mylić go z istniejącym obecnie obiektem o tej samej nazwie) na przedłużeniu osi perspektywicznej założenia ogrodowego, figarnia (1709), inspekty murowane (1715-1716). Prace ogrodnicze były rozwinięte na dużą skalę, świadczą o tym zachowane dane o ilości zakupywanych naczyń ogrodowych. W ogrodzie, na stale pracowało kilku ogrodników.
Największą inwestycją w ogrodzie był Pałacyk Letni, który jest wiązany z istniejąca podobno w tym miejscu pomarańczarnią. Prawdopodobnie nie jest to prawdą gdyż, w rozplanowaniach pałacowo – ogrodowych tej epoki nie sytuowało się budynków użytkowych na głównej osi założenia. Poza tym inspekty ogrodowe, oranżeria w budynku ogrodowym oraz inne urządzenia wystarczały przy uprawie drzewek cytrusowych. Źródła podają, iż w roku 1716 były tam tylko 4 drzewka pomarańczowe. Dokładny opis ogrodu i obiektów (1716) odnosi się z całą pewnością do istniejącego wówczas Pałacu Letniego, który w późniejszym czasie był wielokrotnie przebudowywany osiągając wygląd taki jak obecnie.

„Wszedłwszy z ogrodu włoskiego po schodach do sieni, do które drzwi na żelaznych zawiasach we dwoje roztworzyste, przy onych antaba żelazna ze zwornikiem do zasuwania z sieni. Do stołowej izby drzwi na żelaznych zawiasach z zamkiem ślusarskim i klamką, okna dobre z kwaterami otwierajacymi się, w ołów, z okiennicami na żelaznych zawiasach z haczykami żelaznymi, …, ława jedna popod okna, piec, …, biało – błękitny, komin murowany nad dach wywiedziony. Z tej izby pokój, do którego drzwi na żelaznych zawiasach z zamkiem, kluczem i klamka do zamykania i antabą w tym pokoju krzeseł gdańskich trzydzieści jeden. Z tego pokoju drzwi drugie do przysionek, które przybudowane do sieni przed stołowa izbą i przed tym pokojem, z oknem w ołów, okiennicą na żelaznych zawiasach z haczykiem, w tych przysionkach komin murowany na dach wywiedziony, z tych przysionek drzwi do sieni item na żelaznych zawiasach bez zamka. Z sieni po lewej ręce drzwi do pokoju na południe na żelaznych zawiasach bez zamka, z haczykiem, piec farfurowy, okna w ołów z okiennicami na żelaznych zawiasach z haczykiem żelaznym, w tym pokoju stolik marmurowy na drewnianych nogach, w drewno dookoła oprawny. Z tego pokoju drzwi do drugiego na żelaznych zawiasach z klamką żelazną. Piec farfurowy, komin murowany na dach wywiedziony, osób gipsowych trzynaście, okna w ołów z kwaterami otwierającymi się z okiennicami na żelaznych zawiasach i haczykami żelaznymi. Ż tego pokoju drzwi do pokoju item na żelaznych zawiasach z klamką, okna w ołów z okiennicami na żelaznych zawiasach i haczykami żelaznymi. Z tego pokoju item drzwi do pokoju skrajnego od sieni, na żelaznych zawiasach z zamkiem i klamką, …, w tym pokoju okna w ołów z kwaterami otwierającymi się, z okiennicami na żelaznych zawiasach i haczykami żelaznymi, stolik marmurowy na drewnianych nogach i w drewno oprawny, osób gipsowych różnych dwanaście, do tegoż pokoju drzwi drugie z pokoju na południe na żelaznych zawiasach, item z tegoż pokoju do sieni nazad na żelaznych zawiasach z zamkiem i klamka, w sieni okno w ołów z okiennicą na żelaznych zawiasach, z tych sieni wychod drzwiami na schody, które na obie strony z poręczami na balasach”.


Pałac Letni (obecnie Pałac Główny) został gruntownie przebudowany w latach 1727 – 1740. Wówczas to nastąpiła przebudowa jego wnętrz i podział na dwie części przeznaczone osobno dla Augusta Aleksandra Czartoryskiego i Zofii z Sieniawskich Czartoryskiej. Była tam, również reprezentacyjna sala z dwoma kominami, w której znajdowały się krzesła gdańskie.
Pałac trwał w tym stanie do roku 1763, do czasu jego przebudowy i dalszej rozbudowy przez Joachima Hempla. Wtedy zostały dodane dwa ryzality boczne oraz został on doposażony meblami przywiezionymi z pałacu Czartoryskich na Powązkach w Warszawie.
Kolejna przebudowa miała miejsce w XVIII w. przez architekta Gisges-a. W tym czasie Czartoryscy przebywali w Sieniawie już na stałe. Wówczas był to dwór „jeden z pierwszych, a najlepszy w Galicji”.

 Pałac po przebudowie w roku 1740 miał główne wejście od strony południowej oraz duży dziedziniec ogrodzony parkanem i obszerny podjazd.
Przez następne sześć lat zbudowano od zachodniej strony tego dziedzińca drewnianą oficynę dla syna Zofii i Augusta, Adama Kazimierza. W tym budynku mieszkał także książę Stanisław Lubomirski. Przed 1751 zbudowano nową oficynę od strony wschodniej. Po 1781 r. zbudowano kolejne dwie oficyny.
W latach powstawania obiektów dworskich stworzono nowy ogród na terenie dawnego ogrodu kwaterunkowego. Istniał on pomiędzy dawną fosą, jeszcze niezasypaną, a Pałacem Letnim (obecnie Pałacem Głównym).
Ogród uzyskał podział na trzy części zamknięte żywopłotem z wschodniej i zachodniej strony. Najbliżej pałacu były położone kwatery kwiatowe – floresowe, a przy nich sadzawki wodne. Część środkowa składała się ośmiu klinów współśrodkowych, gdzie był posadzony sad. Najdalej odsunięta część od pałacu to boskiety średniej wysokości, cięte i formowane w gabinety. Niedaleko nich znajdował się wzgórek widokowy oraz labirynt. Od północy ogród zamknięto systemem czterech basenów (na wysokości obecnego strumienia przy głównej bramie wjazdowej). W tej formie ogród przetrwał do XVIII w.
Od reprezentacyjnej strony, tj. dokładnie od tej, gdzie znajduje się polana grillowa z fontanną znajdował się obszerny dziedziniec oraz brama usytuowana na osi głównego założenia. Od wschodu i zachodu zamykały go oficyny (obecnie nieistniejące). Do pałacu wjeżdżało się drogą, można powiedzieć, że obecnie jest to droga chodnik biegnący od strony Domku Ogrodnika do wysokości obecnie istniejącej fontanny. Druga droga prowadziła od bramy głównej (w linii obecnej fontanny za pałacem) przez obecny park w stronę Dworku Szambelana. Do miasta jechało się wzdłuż szkółki drzewiarskiej (obecnie teren po prawej stronie drogi z Pałacu Głównego do Pałacu Myśliwskiego, na przestrzeni od Pałacu Letniego do Pałacu Myśliwskiego).
Droga ta, tak samo jak obecnie (w miejscu bramy koło Domku Myśliwskiego) łączyła się z drogą lokalną (istniejącą do dzisiaj) biegnąca do miasta bezpośrednio do Bramy Jarosławskiej z pominięciem drogi dybkowskiej. (Prawdopodobnie drogę tę zbudowano na miejscu starej fortyfikacji, po jej zburzeniu – dawniej istniała jako ulica Pałacowa, obecnie Kościuszki.) Bezpośrednie połączenie z traktem dolinnym miał pałac przez obecnie istniejącą drogę do dworku Szambelana.

 Sieniawscy, Dönhoffowie i Czartoryscy niemalże przez cały wiek XVIII rzadko przebywali w Sieniawie.  Tak było do roku 1795, gdy sprowadzili się tutaj na stałe. Jednakże przez cały czas ogród i wszystkie budynki były utrzymywane w dobrym stanie, natomiast owoce cytrusowe z Sieniawy zaopatrywały stoły we wszystkich pałacach Czartoryskich w Warszawie. Dbałości właścicieli o Sieniawę przejawiała się między innymi w tym, iż na stałe zatrudniano tutaj architekta ogrodnika, czterech ogrodników, pisarza, administratora dóbr i leśniczego.

Krótka historia założyciela i późniejszych właścicieli Sieniawy i rezydencji

Powstanie Sieniawy i kompleksu dworskiego związane jest nierozłącznie z potężnym rodem Sieniawskich (patrz drzewo genealogiczne umieszczone w recepcji hotelowej). Jedne z pierwszych wzmianek o nich pochodzą z połowy XV w. Wówczas to pojawili się w źródłach trzej bracia: Mikołaj, Franciszek i Guncerz.
Mikołaj Sieniawski był człowiekiem bardzo energicznym. Brał aktywny udział w życiu politycznym kraju i jednocześnie administrował swoimi dobrami. Jego żoną była Cecylia Radziwiłłówna. Miał z nią dwie córki: Joannę i Teofilę oraz jednego syna Adama Mikołaja, który odziedziczył po ojcu zamiłowanie do Sieniawy i zaangażował się w jej dalszy rozwój. Małżeństwem z Elżbietą Heleną z Lubomirskich powiększył swój majątek. Elżbieta, kobieta doskonale wykształcona i obeznana w sztuce, a zarazem niezwykle zaradna wyręczała męża w wielu sprawach związanych z administrowaniem dobrami, gdy ten zajmował się sprawami wagi państwowej.
Sieniawscy byli niezwykle szanowani w Rzeczypospolitej. Świadczy o tym fakt, że jedyną córkę Adama  Sieniawskiego, ostatniego z męskich potomków rodu sieniawskich do chrztu trzymali: Piotr I Wielki, król August II Mocny i książę Rakoczy. Uroczystość odbyła się w obozie pod Jarosławiem w obecności 15 tys. żołnierzy. Umierając w roku 1726 Adam Jerzy zamknął linię tego wielkiego rodu.
Zofia Maria Sieniawska po śmierci pierwszego męża Stanisława Denhoffa, człowieka zasłużonego dla Rzeczypospolitej, hetmana polnego litewskiego i wojewody połackiego. (zmarł on cztery lata po ślubie), ponownie wyszła za mąż za księcia Augusta Aleksandra Czartoryskiego. O rękę pięknej, młodej i niezwykle bogatej wdowy zabiegało wielu znakomitych kandydatów. Maria Drnałowicz pisze tak:
„Najznakomitsi kawalerowie Rzeczypospolitej ruszyli w konkury do wdowy. Cały kraj śledził ich zaloty: wiadomo było, że zwycięzca w walce o tę szczerozłotą rękę stanie się najpotężniejszym panem w kraju, zburzy równowagę między magnatami, na której zależało nie tylko królowi, wygrywającego jednych przeciw drugim, ale i sąsiednim dworom”.
O wyborze kandydata zadecydowało kilka faktów., m. in. miał on mocne poparcie u króla Augusta Mocnego. Nie bez znaczenia pozostawały również wpływy rodziny Czartoryskich, która dołożyła wszelkich starań, aby tak się stało. Urok samego kandydata został oczywiście zauważony przez Marię Zofię:
„Działał też urok samego kawalera, znającego wszelkie odcienie francuskiej grzeczności, ubranego w nieskazitelny paryski strój – Zofia Sieniawska wychowywana była po cudzoziemsku. Zaczęto szeptać, że wdowa zdaje się wyróżniać Czartoryskiego, …”
Książę August nie ustawał w dowodach miłości. Gdy była chora i lekarz puścił jej krew, Czartoryski kazał sobie uczynić to samo. Ta oznaka galanterii wzruszyła ją głęboko”.

Ślub odbył się końcem roku 1731 w warszawskim kościele Reformatów. Książę August Czartoryski był człowiekiem niezwykle zamożnym, a poślubienie Marii Zofii podniosło jeszcze bardziej rangę jego rodu i wielkość majątku.
Książę spędzał lato w Puławach, natomiast zimę w Wilanowie, lubił także przebywać w Sieniawie. Jednakże przez cały XVIII w. właściciele rzadko przebywali w Sieniawie. Pomimo tego rezydencja zawsze była utrzymana w dobrym stanie, a ponadto na stałe zatrudnieni byli tutaj: architekt ogrodnik, czterech ogrodników, pisarz, administrator dóbr i leśniczy.
Dopiero około roku 1812, syn Augusta Aleksandra Czartoryskiego i Zofii z Sieniawskich Czartoryskiej książę Adam Kazimierz Czartoryski wraz z żoną Izabelą z Flemingów Czartoryską osiedlili się na stałe w Sieniawie. Majątek żony i swój (25 miast i 450 wsi) podzielił na 4 części, dając każdą z nich jednemu ze swoich dzieci, a miał ich czworo: Sieniawa przypadła w spadku starszemu synowi – ks. Adamowi Jerzemu Czartoryskiemu, którego żoną była Anna z  ks. Sapiehów.
Kolejno właścicielami Sieniawy i majątków z nią związanych byli: syn Adama Jerzego Czartoryskiego – ks. Władysław, założyciel Muzeum Czartoryskich w Krakowie. Ożeniony był z Marią Amporo Monoz  z hr. de Vista Allegre Borbón, a następnie Małgorzatą Adelajdą ks. d’O’leans. Syn Władysława, ks. Adam Ludwik, żonaty z Marią Ludwiką z hr. Krasińskich. Do roku 1944 dobra sieniawskie należały do syna ks. Adama Ludwika - księcia Augusta (Józefa Augustyna) Czartoryskiego, którego żoną była inflantka hiszpańska, Maria de Los Dolores Wiktoria Bourbon.
W XIXw. Pałac w Sieniawie był centrum życia galicyjskiego, dlatego mury sieniawskie widziały wielu znakomitych ludzi. Przebywał tutaj bohater narodowy Tadeusz Kościuszko. Tak o jego pobycie pisał w 1972r. Józef Szymanowski:
„Kościuszko widziany tu jest od wszystkich z ukontentowaniem. Jeden przez drugiego oddaje hołd winny cnocie i męstwu”.

Zofia Zamoyska, córka Adama Kazimierza i Izabeli z Flemingów tak wspomina tamte czasy:
„… Stał się wnet bożyszczem wszystkich, a łącząc z najwyższymi przymiotami duszy i umysłu dobroć, prostotę, bawił się codziennie z nami, wymyślał różne gry, śmiał się serdecznie, droczył się ze mną, a ja czułam się dumną z jego przyjaźni”.

Życie kulturalne na dobre rozkwitło po 1812r. Do Sieniawy ściągali oprócz szlachty, także ludzie kultury i sztuki. Bywali tu między innymi: Zorian Dołęga Chodakowski (zbieracz pamiątek etnograficznych i archeologicznych), Adam Kłodziński, Krystyn Lach Szyrma, Wincenty Lessel, ks. Franciszek Siarczyński, Feliks Bernatowicz (autor popularnej w tamtych czasach powieści „Pojata córka Lezdejki”). Odbywały się tutaj liczne bale, zabawy, spotkania literackie i naukowe oraz przedstawienia teatralne.
W dniu 26.XII.1818r. odwiedził Sieniawę car Rosji Piotr I Wielki. Car wracał wtedy z Akwizganu (obecnie Achen w Niemczech). Moment, gdy car wchodził na salę prowadząc pod rękę ks. Izabelę utrwalił na płótnie Konstanty Prek. On tak wspomina te czasy:
„Nigdy nie widziałem tak świetnego zgromadzenia ani piękniejszych postaci, jaką miała nasza sala, która nigdy z tej strony nie odznaczała się …. Tysiące świec jaśniało w całym pałacu. Cesarz naprzód wszedł do pokojów księżnej, gdzie go familia przyjmowała”.

Car nie skorzystał z zaproszenia na nocleg. Obawiał się, iż dwór wiedeński oskarży go o próbę zjednania sobie galicyjskiej szlachty, a tego nie chciał.
Po śmierci ks. Adama, znaczenie Sieniawy znacznie podupadło. Jego syn przebywał znacznie częściej za granicą, aniżeli w kraju. W ciągu roku, w okresie Świąt Bożego Narodzenia odbywał się bal wydawany dla okolicznej szlachty. Przez drugą połowę wieku XIX znaczenie rezydencji systematycznie malało. Pałac już nigdy nie miał takiego znaczenia jak na początku wieku XIX. Ostatecznie pałac i miasteczko zostało zniszczone w czasie I wojny światowej. Miasteczko służyło Austryjakom za przyczółek mostowy na wschodnim brzegu Sanu.

Najsłynniejsze i najciekawsze postacie rodziny Czartoryskich.

Pierwszy polski, błogosławiony salezjanin

Ksiądz August Czartoryski urodził się 2.08.1858r. w Pałacu Lambert w Paryżu. Jego rodzicami byli: księżna Maria Amparo córka królowej hiszpańskiej i Władysław Czartoryski. Dziecko zostało ochrzczone w Pałacu Lambert 4.08.1858r. Na chrzcie otrzymał imię August Franciszek. Pierwszą Komunie św. przyjął August w krypcie kościoła w Sieniawie przy trumnie zmarłej na gruźlicę matki. Przez jakiś czas młodzieniec przebywał w Sieniawie i w Krakowie. W pewnym okresie życia Augusta, przez 3 lata wychowawcą jego był Józef Kalinowski, obecnie święty o. Rafał Kalinowski.
Ojciec Augusta nalegał, aby ten się ożenił, chciał mu także przekazać majętność w Sieniawie. Młodzieniec wzbraniał się jak mógł przed tym ponadto ugruntowywał swoje przekonania religijne uczestnicząc w kolejnych rekolekcjach w Turynie, głoszonych przez ks. Bosko. W wieku 29 lat postanowił wstąpić do stanu duchownego. Z tego powodu poprosił ks. Bosko o przyjęcie do zgromadzenia Salezjańskiego. W odpowiedzi usłyszał od ks. Bosko:
„Myli się książę! Nasze Zgromadzenie nie jest dla księcia”

August nie dał za wygraną. Wyruszył do Rzymu, aby osobiście przedstawić Papieżowi Leonowi XIII swoją decyzję i opowiedzieć o sprzeciwie ks. Bosko. Papież wysłuchał go i polecił przekazać ks. Bosko, iż
„Papież życzy sobie, aby go przyjął”.
Ks. Bosko nie sprzeciwił się Papieżowi i przyjął księcia do zgromadzenia. W roku 1887 nastąpiły obłuczyny, w czasie, których sam założyciel zakonu poświęcił i ubrał sutannę nowicjuszowi. Powiedział wówczas do niego:
„Dzisiaj odnieśliśmy zwycięstwo”
Pomimo trudności, młodzieniec złożył śluby zakonne u grobu ks. Bosko, na ręce ks. Michała Rua, następnie zrzekł się majątku po ojcu, natomiast z dóbr po matce ufundował dla Polaków, we Włoszech salezjański zakład w Lombriasco. Pierwsza mszę św. odprawił 2.05. 1892r. Ze względu jednak na zły stan zdrowia nie pozwolono mu pracować z młodzieżą. Umieszczony w domu zgromadzenia w Alassio zmarł 8.04.1893r. W kilka tygodni po pogrzebie zwłoki  przewieziono do kościoła św. Rocha w Sieniawie.
August przeżył 6 lat w zgromadzeniu, natomiast kapłanem był 1 rok i 6 dni. Umarł w opinii świętości, dlatego już w latach 1921-1927 rozpoczęto zbieranie materiałów i odbył się proces diecezjalny prowadzony w Turynie i Krakowie. W 13 lat później Kongregacja do Spraw Obrzędów orzekła, że można dalej prowadzić proces. W dniu 11.03.1941r. Papież Pius XII wyznaczył komisję do prowadzenia procesu apostolskiego. W roku 1964r. przeniesiono trumnę z sieniawskiego kościoła do kościoła Salezjanów pw. św. Józefa w Przemyślu na Zasaniu. Wszystko odbyło się w wielkiej tajemnicy, szczególnie bano się ze względu na UB. Dopiero w roku 1978, Papież Polak Jan Paweł II podpisał dekret o heroiczności cnót w kongregacji ds. Świętych. W czerwcu 1989r. miało miejsce uzdrowienie ks. Władysława Deca, który często polecał się opiece czcigodnemu ks. Augustowi. Powołany został trybunał, który przesłuchał cudownie uzdrowionego, lekarzy badających pacjenta, profesora z Collegium Medicum UJ, świadków świeckich i księży, po czym 12.09.2000r. ks. abp Józef Michalik dokonał uroczystego zamknięcia procesu „super miro”. Tego samego roku Konsulta Lekarzy i Teologów w Kongregacji ds. Świętych uznała cud. 25.12.2003r. w Sali Klementyńskiej w obecności Jana Pawła II, ksiądz kardynał prefekt Kongregacji odczytał m.in. beatyfikacyjne, wśród których był dotyczący czcigodnego Sługi Bożego ks. Augustyna Czartoryskiego. Datę beatyfikacji wyznaczono na dzień 25.04.2004 r. W przypadku, gdy będzie miał miejsce drugi cud, będzie to podstawą do uznania Augusta świętym.

Bogata, inteligentna i rozpustna

Izabela z Flemingów Czartoryska urodziła się w 1746r., a zmarła w 1835r. Była jedną z najwybitniejszych kobiet swojej epoki. Założyła wspaniałe rezydencje w Powązkach i Puławach. Była hojną opiekunką artystów. Słynęła przede wszystkim z podbojów miłosnych. Miała licznych kochanków m.in.: król Stanisław August Poniatowski, ambasador rosyjski Mikołaj Repinn, francuski książę de Lauzun oraz niezwykle bogaty magnat Franciszek Rzewuski. Izabela z Flemingów posiadała liczne dobra w Saksonii, Holandii i największe w Polsce.
Przeznaczony dla niej na męża został 27 letni książę Adam Kazimierz. Pomimo, że ona czuła strach, a on do niej wstręt, nie czując do siebie żadnej sympatii ani pociągu fizycznego – pobrali się. W momencie ślubu, a było to 19.09.1761r., Izabela miała 15 lat i była intelektualna gąską, ospowatym, kanciastym, wyjątkowo brzydkim i bogatym podlotkiem. Uroczystość weselna odbyła się w dobrach panny na Wołczynie. Pomimo braku więzi uczuciowych, czy fizycznych przetrwali razem przy sobie 62 lata, żyjąc w zgodzie, a później w przyjaźni i szacunku. Wspólnie wychowali dwóch synów: Konstantego Adama i Adama Jerzego oraz dwie córki: Zofię i Marię. Książę Adam otaczał ich rodzicielską opieką i uważał za swoje, pomimo że żadne z nich nie było jego biologicznym potomstwem, co więcej każde miało innego ojca.
Izabela z biegiem lat zyskiwała na urodzie, wdzięku i światowym polorze, stając się w ten sposób prawdziwą damą. Przejawiała duże zainteresowanie sztuką: malarstwem, rzeźbą i architekturą. W swoim parku w Puławach  zbudowała Świątynię Sybilli, gdzie gromadziła rzadkie książki, obrazy, dokumenty i pamiątki historyczne. Interesował ją również los ludu, starała się ulżyć jego doli i oświecić go. Z tą myślą wydała zbiór opowiadań moralnych „Pielgrzym w Dobromilu”.
Decydującym wydarzeniem dla Czartoryskich była insurekcja Kościuszkowska. Sam książę nie brał w niej aktywnego udziału, ale ze względu na to, że kierował Szkołą Rycerską oraz, że czołowi przywódcy powstania byli jej wychowankami to finansowo wspierał insurekcję. W odwecie wojska rosyjskie splądrowały Puławy, a na majątek Czartoryskich pozostający w zaborze rosyjskim nałożony został sekwestr (stanowił on ¾ całego majątku, 42 000 dusz męskich). Adam Kazimierz, wykorzystując stosunki na dworze habsburskim, a także znajomości wśród dostojników rosyjskich podjął starania o zwolnienie majątków. Caryca Katarzyna naciskana prośbami z różnych stron powiedziała w końcu:
„Niech synowie stawią się, a potem zobaczę”
Rzeczywiście stało się dużo, a to za przyczyną syna Kazimierza Adama, Adama Jerzego Czartoryskiego, ale to już inna historia, którą opisuję poniżej.

Wielki Polak w służbie u cara Rosji, później niekoronowany król Polski

Ze względu na sytuację opisaną powyżej, Adam i Konstanty Czartoryscy, w maju 1795 roku pojawili się nad Newą w charakterze gwarantów lojalności rodziców. Książęta spotkali się z nadzwyczaj dobrym przyjęciem na dworze i ze strony arystokratycznych rodzin rosyjskich. Kazimierz Adam osiągnął swój cel, sekwestr został zdjęty. Caryca na dowód swojej wielkoduszności podarowała majątek Adamowi i Konstantemu, którzy pozostawali w jej służbie. Pomimo, że cel został osiągnięty, to jednak książęta nie wracali do kraju. Rodzeństwo robiło szybką karierę wojskową. Konstanty dosłużył się w wojsku carskim rangi brygadiera. Najbardziej owocna okazała się jednak przyjaźń z synami cara Pawła I: Konstantym i Aleksandrem, który po kilku latach wstąpił na tron Rosji jako Aleksander I, natomiast drugi został wielkorządcą Królestwa Polskiego. Szczególnie Adam zaprzyjaźnił się z przyszłym carem i jego żoną, w której kochał się ze wzajemnością. Ten nielegalny związek odbywał się za wiedzą i przyzwoleniem cara, który darzył swoją żonę tylko uczuciem braterskim. Związek ten trwał kilka lat do momentu wyjazdu Adama, który u schyłku swego życia napisał w pamiętniku, iż zadecydował on o jego dalszym życiu.
Książę Adam należał do grona nielicznych osób, którym ufał carewicz, był jego doradcą. Odwiedzał on w Petersburgu kończącego swój żywot Stanisława Augusta Poniatowskiego oraz internowanych: Kościuszkę, Potockiego i Niemcewicza. W roku 1799 został wysłany jako rosyjski ambasador na Sardynię, a później do Neapolu. Wrócił stamtąd pośpiesznie w roku 1801 wezwany bardzo pilnie przez cara Aleksandra I (Aleksander był cichym uczestnikiem spisku na życie ojca). W ten sposób stal się jednym z najbliższych doradców cara Rosji Aleksandra I. W następnym roku został zastępcą ministra spraw zagranicznych – hrabiego Woroncowa, by po pewnym czasie (z powodu choroby hrabiego) stać się faktycznym sternikiem rosyjskiej dyplomacji. W roku 1803 objął stanowisko kuratora naukowego okręgu wileńskiego. Kierował całym szkolnictwem, włącznie z Uniwersytetem Wileńskim, na terenie sześciu guberni cesarstwa (ziem polskich), cenzura i drukarnie. Funkcję tę pełnił przez 18 lat.
Czartoryski upatrywał odrodzenie Polski we współdziałaniu z Rosją. Już w 1814 opracował projekt konstytucji, który został zaakceptowany przez Petersburg. Aleksander nie powołał go jednak na stanowisko namiestnika Królestwa Polskiego. Został nim legionista, napoleoński generał, a później gorliwy sługa Rosji  - Józef Zajączek. Adam przyjął tę porażkę ze stoickim spokojem wycofując się z życia publicznego w czasie późniejszym. W roku 1821 złożył urząd kuratora wileńskiego.
W roku 1817 poślubił znacznie młodszą, bo o 28 lat Annę z Sapiehów. Małżonka pochodziła z zacnego rodu, nie była jednak zbyt urodziwa, nie błyszczała wdziękiem ani towarzyskim polotem. Była jednak majętna. Czartoryski pojedynkował się o nią z generałem Pacem, w której to walce został ranny. Wkrótce okazało się, że potrafiła być doskonałą towarzyszką męża stanu, niezwykle troskliwą żoną i matką. Potrafiła to pogodzić z prowadzoną przez nią działalnością patriotyczną i charytatywną.
Niezwykłą popularność zyskał książę w czasie procesu konspiratorów z Towarzystwa Patriotycznego w 1827r. Bronił ich gorliwie i walnie przyczynił się do uwolnienia ich od zarzutu zdrady stanu. Popularność jego była tak wielka, że nie zaszkodził mu nawet akt lojalności złożony dwa lata później Mikołajowi I.
W czasie powstania listopadowego stanął na czele Rządu tymczasowego. Miał nadzieję, że uda mu się uzyskać pomoc ze strony Francji i Anglii. Wówczas, gdy okazało się, iż są to mrzonki, próbował doprowadzić do kompromisu z Rosją. Taka postawa doprowadziła latem 1831r. do manifestacji w Warszawie. Czartoryski podał się do dymisji i razem z korpusem generała Girolama Ramorio wycofał się do Galicji, a stamtąd dalej do Francji. Rosjanie skazali go zaocznie na karę śmierci i konfiskatę wszystkich dóbr leżących w zaborze rosyjskim.
Czartoryscy zamieszkali w Hotelu Lambert, na Wyspie św. Ludwika w Paryżu, który został zakupiony dla nich przez teściową Annę Sapieżynę. Dochody, które osiągali z dóbr pozostających w ich władaniu w Galicji oraz pomoc teściowej pomogły im godziwie żyć i wspierać działania niepodległościowe na obczyźnie. Adam gromadził wokół siebie wybitnych polskich emigrantów, a hotel stał się główną kwaterą stronnictwa politycznego, które nazywało się obozem Hotelu Lambert. Czartoryski nie porzucił myśli o odbudowie niepodległej Polski. Duże nadzieje wiązał z Turcją, która prowadziła wojnę z Rosją. Wysnuł koncepcję osadnictwa wojskowego nad Bosforem, której urzeczywistnieniem była założona niedaleko Stambułu, w 1842r. polska wieś Adampol. Wieś ta przetrwała do dnia dzisiejszego pod nazwą Polonezköy. Hotel Lambert prowadził szeroką akcję dyplomatyczną, finansował oddziały Mickiewicza i dywizje polską do walki z Rosjanami. Kres działaniom patriotycznym położył pokój paryski. Była to kolejna klęska Adama, wówczas już sędziwego przywódcy polskiej emigracji. Książę dożył 90 lat. Zmarł w Montfermeil pod Paryżem w roku 1861.
W roku 2002 władze miasta Sieniawy zorganizowały obchody związane z 200 rocznicą utworzenia Ministerstwa Spraw Zagranicznych Federacji Rosyjskiej. Rosjanie, pamiętając o wielkim Polaku, który współtworzył reformy administracyjne, społeczne, polityczne i oświatowe w Rosji, aktywnie włączyli się w tę akcję przekazując sporą sumę pieniędzy na remont krypty, w której spoczywa książę Adam.

Wiadomości o Sieniawie, warte odnotowania

Z końcem wieku XVIII Sieniawa podupadła gospodarczo, a to głównie za przyczyną podziału Polski przez zaborców i zlikwidowaniu handlu rzecznego. Dopiero w wieku XIX, a szczególnie w jego drugiej połowie miasto odzyskało status silnego ośrodka handlowego. Położenie miasteczka blisko granicy i komory celnej spowodowało liczny napływ Niemców, a w szczególności Żydów, zachęconych perspektywą intratnych interesów i łatwych zarobków (dla ciekawostki podam, że zgodnie z zarządzeniem z 1856r., w Sieniawie w czwartki odbywały się cotygodniowe targi – tak jest do tej pory, zachęcam Państwa do udania się w na targ, który odbywa się tak jak przed 150 laty w każdy czwartek tygodnia – obecnie na placu niedaleko poczty głównej). W XIX w. miasto miało charakter ośrodka administracyjnego złożonego z 26 nadsanowych gmin. W miasteczku funkcjonowały 4 cechy rzemieślnicze, zorganizowane według projektu Augusta Czartoryskiego z roku 1740. Z nich najdłużej przetrwał jeden – murarzy, dzięki któremu miejscowość była znana w Galicji jako „osada murarska”. Młodzi uczniowie sztuki murarskiej zgłębiali jej tajniki w tutejszej szkole murarskiej. Zgodnie z dawną tradycją, murarze wyruszali na wiosnę, po św. Wincentym (5.IV), w świat szukać zarobku. Wracali późną jesienią po to, aby w zimie zajmować się tkactwem.
Pomimo dużej mieszanki narodowościowej ludność Sieniawy czuła się Polakami. Mieszkańcy aktywnie pomagali w powstaniach narodowych, świadcząc pomoc materialną w postaci dostaw żywności, odzieży i leków dla walczących rodaków. Wielu mieszkańców zginęło bezpośrednio w walkach z zaborcami.
W roku 1889 społeczność Sieniawy ufundowała obelisk poświęcony Adamowi Mickiewiczowi. Pomnik znajdował się obok Ratusza, do roku 1940, wówczas to został zniszczony.
Na przełomie XIX i XX w. w Sieniawie mieszkało 3638 osób, z tego 1361 wyznania rzymskokatolickiego, 67 grekokatolików, 2102 Izraelitów, 108 osób mieszkało na terenach dworskich.
Lata I wojny światowej były niezwykle burzliwe dla Sieniawy i okolic. Wojska austrowęgierskie napieranie przez Rosjan wycofały się za linię Sanu, a po udanej kontrofensywie pod Gorlicami zaatakowały Sieniawę i jej najbliższe okolice (w okolicznych lasach i miejscowościach znajdują się liczne cmentarze wojenne, ale o tym za chwilę). Sieniawa legła w gruzach, natomiast w pałacu Austryjacy urządzili szpital wojskowy (dla ciekawostki podam, że gdy w latach 80-tych poprzedniego stulecia remontowano budynek Oficyny Dworskiej, to w winiarni odnaleziono skład prochu strzelniczego do armat, wywieziono go wówczas ok. 4 m3).
W latach 30 XX wieku sytuacja bytowa pogorszyła się na tyle, że w doszło do strajków robotników w Czercach, Cieplicach, Piskorowicach i Piganach. Natomiast w sierpniu 1937 r. w trakcie strajku chłopskiego w Majdanie Sieniawskim doszło do starć chłopów z policją. Zginęło wówczas 15 okolicznych mieszkańców.
W 3 lata po tych wydarzeniach nastąpił wybuch II wojny światowej. Granica została wyznaczona na rzece San, a Sieniawa znalazła się w radzieckiej strefie okupacyjnej (w pałacu, w tym czasie był posterunek graniczny Armii Czerwonej). W tym czasie wiele rodzin polskich wywieziono na tereny ZSRR, do Besarabii i Kazachstanu.
Po wkroczeniu do Sieniawy Sowieci zniszczyli pomnik króla Władysława Jagiełły, budując w tym miejscu pomnik Lenina, który został wysadzony przez partyzantów AK.
Rosjanie od samego początku okupacji budowali liczne pojedyncze bunkry, będące w większym systemie ochrony (kilka z nich będą mieli Państwo obejrzeć na własne oczy, w czasie zwiedzania Sieniawy i okolic).
Z końcem czerwca 1941 r. Niemcy uderzyły z całym impetem na wschód. Nie pomogły Rosjanom bunkry ani wieże obserwacyjne. Jedna z takich wież istniała w Wiązownicy. Naoczni świadkowie tych wydarzeń opowiadają, że w momencie gdy żołnierz rosyjski zauważył nacierających od strony Sanu Niemców. Próbował się połączyć (telefon na korbkę) ze swoim dowództwem. Nie udało mu się to. Podobno strasznie wrzeszczał do słuchawki i klął przez ok. 20 minut, po czym uciekł na piechotę. W Wiązownicy stacjonowało dowództwo rosyjskiego odcinka granicy. W momencie, gdy Niemcy ruszyli do natarcia, Rosjanie w ogóle nie byli przygotowani do walki. Osoby, które widziały to zdarzenie mówią, że żołnierze radzieccy uciekali w popłochu w tym, co mieli w czasie snu na sobie ciągnąc tylko karabiny za sobą.
W lipcu w Ubieszynie, przez most na Sanie Niemcy przeprawiali się na wschodnią stronę rzeki i te przeprawę wizytował sam Adolf Hitler.
Po zmianie okupanta nastąpiła faza kolejnego terroru. Młodzi mieszkańcy byli wywożeni do pracy przymusowej w głąb Rzeszy. W centrum i w północnej stronie miasta zorganizowano getto dla Żydów przewożonych z Czech, Węgier, Francji, Belgii i Niemiec. Obecne okolice szkoły podstawowej i gimnazjum. Komendant getta Franz Zajdel słynął z okrucieństwa, osobiście wykonywał egzekucje, nakładał okup i kontrybucje, po czym odsyłał więźniów do Oświęcimia lub do obozu w Pełkiniach.
iejscowa ludność aktywnie uczestniczyła w ruchu oporu przeciw okupantowi. Liczni mieszkańcy Sieniawy należeli do oddziałów AK: por. Jana Totha ps. „Mewa”, kpt. Józefa Zadzierskiego ps. „Wołyniak”, „Radwana” i „Ojca Jana”. Do ważniejszych akcji należą: zamach na komendanta Policji Ukraińskiej Bobaka, atak na komendę Gestapo, ochrona okolicznych wsi przed napadami zgrupowań UPA: bitwa o Wiązownicę, bita pod Kuryłówką. Po wyzwoleniu spotkały ich prześladowania ze strony NKWD i UB. Niektórym udało się uciec za granicę. Część zginęła w potyczkach z wojskami UB i NKWD, pozostali zostali aresztowani, torturowani, dostali długoletnie wiezienia lub zginęli w czasie przesłuchań. Kapelan partyzantów ks. Henryk Uchman został stracony na zamku w Rzeszowie, w przesłuchaniach zakatowano m.in.: Aleksandra Probolę i Mieczysława Króla.
Podsumowując, lata ostatnich dwóch wojen były dla Sieniawy i okolicznych mieszkańców tragiczne w skutkach. Liczba mieszkańców w roku 1939 wynosiła 2100 natomiast po II wojnie światowej 500 osób.

Opis Pałacu

Na przełomie XVIII i XIX wieku pałac w Sieniawie wyglądał następująco:
Pałac Sieniawski był murowany, bez piętra i zawierał wtedy oprócz ogromnej sieni jeden duży salon i kilka pokojów, stanowiących mieszkanie księstwa; w sieni ustawiono ogromne organy, w sieni tej pospolicie jadano. W salonie kilka karykatur angielskich i mnóstwo sztychów, wyobrażających waleczne czyny wojska austriackiego w kampanii z Francuzami, stanowiły jedyne ozdoby. W jednym z kątów umieszczony był bilard.
Dziedziniec kratą żelazną okolony, a w jej środku bramy, boki zaś dziedzińca zamykały dwie długie, bezpiętrowe drewniane oficyny. W jednej z nich umieszczono gości, a w drugiej oficjalistów i kuchnie. Za dziedzińcem jeszcze dwie oficyny, także drewniane i te podzielone były na oddzielne apartamenta, każdy składający się z czterech pokoi. Dwa artamenta miały sień wspólną, a do każdego dołączony był oddzielny mały ogródek. Były to mieszkania przyjaciół księstwa, którzy im w czasie pobytu w Sieniawie dotrzymywali towarzystwa.
Pałacyk Letni (obecnie Pałac Główny) był w całości parterowy. Wybudowano go na rzucie prostokąta. Środkowa część była nakryta czterospadowym dachem. Na trzech osiach środkowych elewacji frontowej, południowej znajdował się pozorny ryzalit, zamknięty trójkątnym gzymsowanym frontem, przebitym dużym okulusem. Boczne akcenty tworzyły czteroosiowe ryzality obu skrzydeł, na osiach przedostatnich ze ślepymi oknami. Elewacja ogrodowa wyglądała podobnie, tyle, że zamiast pozornego ryzalitu miała ryzalit rzeczywisty, trójboczny o ściętych narożnikach.
Prostokątne, duże, osadzone nad ziemią okiennice ożywiły naczółki w postaci gzymsów poziomych lub płyciny podokienne. Główne drzwi wejściowe, znajdujące się na osi elewacji frontowej wyznaczone były za pomocą obramienia i półkolistego zamknięcia. Prawe i lewe skrzydło pokrywał czterospadowy dach z niedużymi, ćwierćkolistymi lukarnami.
Pałac gruntownie został przebudowany według projektu B. Podczaszyńskiego w latach 1881 – 1883. W czasie tego remontu dobudowano piętro. Cały pałac został wówczas nakryty łamanym dachem, natomiast w dolnych połaciach zrobiono małe otwory okienne do pokoi mansardowych na poddaszu. Po przebudowie, znajdowało się w pałacu 36 pomieszczeń do różnego wykorzystania, o łącznej kubaturze 2088 m3. Wejście do pałacu znajdowało się od strony reprezentacyjnej i znajdującego się tam podjazdu, czyli obecnie tam, gdzie znajduje się owalna fontanna. Do pałacu wchodziło się przez prostokątny westybul, wysunięty lekko ryzalitem, do Sali (obecnie sala ogrodowa). Przez małe pokoje, znajdujące się z boku tej sali przechodziło się do 2 jednakowych sal z dwoma parami okien, po dwie z każdej strony (obecnie sale: konferencyjna i lustrzana). Skrzydła pałacu rozplanowane były symetrycznie. Każde z nich miało od frontu jeden duży pokój z wejściem do sali podłużnej oraz drugi mniejszy, narożny (obecnie na miejscu tych sal, z jednej strony znajduje się biblioteka, oraz pokój nr 2, natomiast z drugiej strony znajdują się pomieszczenia kuchni i restauracji). Tylna część – od strony ogrodu włoskiego (obecnie pokój 1, klatka schodowa oraz pomieszczenia gospodarcze naprzeciwko kuchni i restauracji) została przebudowana ze względu na dobudowanie piętra i konieczność zorganizowania komunikacji do pomieszczeń położonych na wyższych piętrach.
Pałac został zniszczony w czasie I wojny światowej. Tutaj znajdował się szpital dla żołnierzy Austriackich. Pałac był zniszczony w takim stopniu, że ostatni ordynat nie mieszkał w budynku głównym, ale w jednym z obiektów bocznych. Ostatni właściciel próbował odbudować rezydencję, ale II wojna przerwała te plany. Rosjanie po wejściu do Sieniawy urządzili w pomieszczeniach pałacu posterunek straży granicznej Armii Czerwonej. Po wojnie pałac pozostawiony sam sobie niszczał coraz bardziej. Straż pożarna uczyła się gasić pożary na jego murach. Dopiero w latach 80 ubiegłego stulecia obiektem zainteresował się jeden z dyrektorów działającego na tych terenach Igloopol-u. Cały kompleks był systematycznie odremontowywany. Po roku 1989, gdy upadł Igloopol, dzieło to przejęła Agencja Własności Rolnej Skarbu Państwa przeprowadzając dalsze gruntowne remonty pozostałych obiektów. Obecnie cały kompleks jest wydzierżawiony osobie prywatnej.
Na terenie parku położone są również inne obiekty zabudowy dworskiej. Jednym z nowo wyremontowanych jest Pałacyk Letni (nie mylić z Pałacem Letnim, który znajdował się w miejscu Pałacu Głównego), który znajduje się w części południowo – zachodniej pięknego parku.
Jest to klasyczny wolnostojący dworek polski częściowo podpiwniczony, przykryty dachem spadowym z facjatami i lukarną nad portykiem wejściowym.
Obiekt ma klasyczną staropolską budowę: ściany piwnic i fundamentów wykonane są z kamienia i częściowo z cegły, przyziemie z bali drewnianych, natomiast część mieszkalna w całości wykonana jest z drzewa i materiałów drewnopochodnych. Jego konstrukcja jest powodem wspaniałego mikroklimatu, który panuje w wnętrzach obiektu.
Pałacyk składa się z parteru, pierwszego piętra i poddasza. Na parterze znajduje się obecnie 9 pokoi w tym 5 jednoosobowych i 4 dwuosobowe. Na drugim piętrze jest 5 pokoi dwuosobowych i 1 jednoosobowy. W pokojach znajdują się łazienki, telefony, telewizory, stoliki i szafki. W każdym pokoju panuje niepowtarzalny klimat niepozwalający zapomnieć o tym wspaniałym miejscu. Niezwykłą atmosferę podkreślają także stylowe meble z ratanu znajdujące się zarówno w pokojach jak i innych pomieszczeniach. Z okien pokoi od strony frontowej widać park i Pałac Główny, natomiast za oknami strony południowej znajduje się park.
Za Pałacem Letnim położone są: Dworek Szambelana, dawniej spichlerz zbożowy, obecnie zaadaptowany na cele hotelowe. Na przeciwko znajdują się zabudowania dawnych stajni dworskich. Na terenie parku położone są jeszcze: Rządcówka, Pałacyk Myśliwski, Kordegarda Żółta, Domek Ogrodnika, Kordegarda Czerwona (popularnie zwana Domek u Gwoździa – od nazwiska osoby, która jeszcze rok temu tam mieszkała). Na podstawie mapki kompleksu Pałacowo – Parkowego, która znajduje się na końcu opracowania mogą Państwo bez problemu poruszać się po terenie naszego obiektu.

Trasa Wycieczkowa po Sieniawie i okolicy

Z pałacu wyjeżdżamy główna aleją. Dojeżdżamy do drogi asfaltowej i skręcamy w lewo. Dojeżdżamy do skrzyżowania obok blaszaka (dom handlowy). Na nim skręcamy w prawo w kierunku Oleszyc. Wyjeżdżając z Sieniawy dojeżdżamy do rozwidlenia dróg w prawo kierunek Czerce, Dybków, natomiast w lewo, lekkim łukiem Oleszyce. My jedziemy w lewo drogą nr 867. Po przejechaniu 2,1 km, z lewej strony mijamy wieżę przekaźnikową na górze Stawogóra.

Zanim wybuchła I wojna światowa Austriacy wybudowali okopy na tej górze. Nie zdążyli jednak z nich skorzystać, gdyż pod naporem ofensywy wojsk rosyjskich musieli szybko wycofać się z terenu byłego Królestwa za linię Sanu do Galicji.

Jedziemy dalej tą samą drogą do miejscowości Dobra. W miejscowości tej znajduje się bunkier, pozostałość po rosyjskiej inwazji z 1939 r. Rosjanie po wkroczeniu na te tereny w 1939 r. budowali sieć umocnień ziemnych przed granicą z Niemcami (pojedynczych bunkrów). Bunkry takie są w okolicznych miejscowościach. Niektóre są już zniszczone, ale zachowało się kilka w całkiem dobrym stanie (Wiązownica, Wylewa, wzgórze 196.7 ze wschodniej strony Sieniawy w Dybkowie, Dobra, Dobcza, na wzgórzu obok Leżachowa i inne). Ten bunkier, który Państwo zobaczą znajduje się w miejscowości Dobra. Dojście do niego jest bardzo dogodne, ponieważ można podjechać pod sam bunkier samochodem. Jest on zachowany w doskonałym stanie. Wygląda tak jakby właśnie przed chwilą byli w nim czerwonoarmiści, na ścianach zewnętrznych ma nawet izolację przeciwwilgociową (po 64 latach od budowy).

Dojeżdżamy do miejscowości Dobra (zielona tablica z nazwą „Dobra”). Dojeżdżamy do skrzyżowania, przy którym znajduje się cmentarz. Na tym skrzyżowaniu skręcamy w lewo (kilkadziesiąt metrów przed nami biała tablica z nazwą „Dobra”. Za tablicą widoczna jest z prawej strony cerkiew. Jedziemy 500 m, do momentu, gdy z prawej strony będzie znajdował się nieotynkowany dom wybudowany z ciemnych pustaków tzw: „haszowych”. Obok domu znajduje się stojak na pojemniki z mlekiem (wygląda jak duże krzesło). Naprzeciwko tego domu (z lewej strony) znajduje się droga, w którą skręcamy. Jedziemy nią 400 m dojeżdżając do gospodarstwa P. Czyrka – Dobra 26 (gospodarstwo znajduje się z prawej strony). Przejeżdżamy obok gospodarstwa, a za nim skręcamy w prawo. Jedziemy 50 m i dojeżdżamy do bunkra. Jest on dostępny, ponieważ ludzie wybierali piasek obok bunkra i odsłonili go umożliwiając zwiedzanie.

Wejście do bunkra znajduje się od strony południowej, a otwór strzelniczy od strony północnej. 64 lata temu przed bunkrem znajdowała się łąka, za łąką rzeczka, a za rzeką Niemiecka strefa okupacyjna. Obecnie teren obstrzału jest porośnięty lasem. Bunkier składa się z małego korytarza z lewej strony i pomieszczenia z otworem strzelniczym z prawej strony. W przejściu z korytarza do komory strzelniczej, z lewej strony, na wysokości oczu znajduje się mała deseczka, która pozostała z okresu budowy (ślady na niej wskazują na to, że budowniczowie nie mogli poradzić sobie z jej wyjęciem, więc pozostawili ją tam). Podobna deseczka, można powiedzieć drzazga znajduje się w komorze strzelniczej z prawej strony u dołu (musiała ona wpaść tam przypadkowo, w trakcie szalowania konstrukcji.
Ściany są bardzo grube. Od strony spodziewanego ataku i z góry ok. 2 m, pozostałe ok. 1,5 m. Zadziwiający jest fakt, że do budowy fortyfikacji używano desek 2,5 cm (pozostałości desek z szalunku i ślady odciśnięte w betonie), co przy grubości betonu 2 m daje olbrzymi nacisk na szalunki (obecnie stosuje się do szalunku przeważnie deski grubości 3,2 cm i to do betonu o znacznie mniejszym przekroju).
Niedaleko bunkra mieszka P. Czyrny, który chętnie opowiada o tamtych dniach. Z opowiadania naocznego świadka budowy bunkra wynika, że Rosjanie zaczęli go budować na wiosnę 1940 r. Zbrojenie do budowy ciągnęli ze stacji kolejowej z Surochowa, ciągnikami na gąsienicach (wielkością podobne do naszych 40-tek inaczej Ursus C-340). Miejsce budowy było otoczone przez wojsko i nie dopuszczali tam nikogo oprócz budowniczych. P. Czyrny miał wtedy 5 lat i niestety nie wie jakie były losy bunkra w czasie ataku Niemców na ZSRR, gdyż jego rodzina i 70 innych zostały wywiezione 19.01.1941r. do Besarabii. Przesiedleńców osiedlono 20 km od Dunaju i 100 km od M. Czarnego, w województwie Izmaił i rejonie Terotino. Po wojnie P. Czyrny wrócił do Polski.
W 1949 r. Wojsko Polskie wysadzało bunkry rosyjskie i UPA, również i ten chcieli zniszczyć, ale ojciec P. Czyrka prosił, aby tego nie robili, gdyż na dachu jego domu znajdującego się nieopodal jest dachówka ceramiczna i z pewnością ulegnie zniszczeniu w czasie wybuchu. Wojskowi przychylili się do prośby i pozostawili go w nienaruszonym stanie.

W okolicy znajdują się także inne bunkry, tym razem są to pozostałości po I wojnie światowej. Były to umocnienia austriackie związane częściowo z linią obronną w skład, której wchodziła Twierdza Przemyśl, albo stanowiły one ochronę poszczególnych miast, miasteczek lub innych ważnych punktów strategicznych. Wiele z nich zostało zniszczonych a później materiał pozyskany z nich wykorzystano do budowy np.: fundamentów domów. Jeden z takich bunkrów znajduje się na terenie Sieniawy w Rozlewni Wód Gazowanych Pana Lisika.
Po obejrzeniu zabytku sztuki rosyjskiego budownictwa wojennego wracamy tą samą drogą, którą przyjechaliśmy do skrzyżowania przy cmentarzu, obok białej tablicy Dobra, po czym wjeżdżamy na drogę nr 867 i jedziemy w kierunku Oleszyc. Po 700 m wjeżdżamy w duży masyw leśny, obfitujący w zwierzynę, jagody i grzyby, który kiedyś stanowił zaplecze dla AK i zbrojnych oddziałów Ukraińskiej Armii Wyzwoleńczej. W lesie znajduje się skrzyżowanie dróg, w lewo Cewków 11 km, my jedziemy prosto w stronę Oleszyc. Na 16,5 km naszej wędrówki, z prawej strony, znajduje się Bubinowa Góra. Po II wojnie światowej, gdy oddziały Wojska Polskiego przeczesywały te lasy w poszukiwaniu ukrywających się tam członków UPA, odkryto tam cały kompleks umocnień ziemno drewnianych (bunkry ukryte były w ziemi) przystosowanych do ciągłego przebywania tam i życia znacznej ilości zbrojnych działaczy UPA. Dalej, na 20,5 km znajduje się drewniany krzyż. W środku zawieszona jest figura Jezusa, natomiast z lewej strony rok 1848, a z prawej 2000. Las kończy się na 21,1 km naszej wędrówki. Zaraz na skraju lasu z lewej strony drogi, za rowem znajduje się cmentarz wojenny z okresu I wojny światowej. Jest on ogrodzony. Samochód można zaparkować bezpośrednio przy cmentarzu. Cmentarz zajmuje niewielki obszar. Znajduje się na nim 20 mogił indywidualnych oraz 3 zbiorowe. Cmentarz został założony w 1915 r. dla pochowania żołnierzy armii rosyjskiej zmarłych w maju 1915 r. Mieszkańcy wsi mówią, że na tym cmentarzu byli także grzebani żołnierze austriaccy, którzy zmarli w szpitalu polowym znajdującym się nieopodal.
Szpital polowy znajdował się na miejscu domu położonego nieopodal (150 m). Dom wygląda bardzo charakterystycznie. Jest to długi budynek, u dołu ma mur wysokości 1,5 m z białych pustaków, a góra z desek. Z prawej strony „przyklejony” jest budynek mieszkalny.
Wracamy na drogę i jedziemy do skrzyżowania (200 m) i skręcamy w kierunku Radawy. 2,1 km od tego skrzyżowania w Mołodyczu znajduje się: z prawej strony parking oraz cerkiew z 1716 r., obecnie kościół pw. Niepokalanego Serca Maryi (cerkiew została skreślona z listy zabytków, ze względu na źle wykonany remont). Z obawy przed wandalami Kościół jest zamknięty na co dzień. Jego wnętrze można obejrzeć w niedzielę, przed i po mszy św. o 1100.
Po przeciwległej (lewej) stronie drogi znajduje się cmentarz wojskowy z okresu I wojny światowej - jest to miejsce, w którym czas zatrzymał się w miejscu, dla jednych w 1915 r., a dla innych w 1946 r. Założony on został na planie prostokąta o wymiarach 30 x 40 m, okrojonego łukiem drogi od strony zachodniej. Ogrodzony metalową siatką. Pośrodku aleja z usytuowanym centralnie metalowym, współczesnym krzyżem i postumentem z napisem:
"Ku pamięci około 600 żołnierzy różnych narodowości (Rosjan, Austriaków, Ukraińców, Żydów, Polaków), których losy wojenne przywiodły na ziemię mołodycką w maju 1915 r. Tu Połączyła ich wspólna mogiła. Boże zmiłuj się nad nimi."
Na cmentarzu, po obu stronach alei znajdują się rzędy ok. 34 zbiorowych mogił ziemnych - po stronie wschodniej 15 regularnych mogił, po zachodniej 12 rzędów mogił o różnych wymiarach. Brak oznaczeń grobów. Obok ustawiony jest obelisk:
„Na tej ziemi w walce z hitlerowskim najeźdźcą zginęło w dn. 24.IV.1943r. 8-osmiu partyzantów radzieckich. Cześć ich pamięci.  Mołodycz 1943 - 1966r.”
Teren pozbawiony jest roślinności. Cmentarz jest zadbany, ostatnie znaczące prace remontowo - porządkowe wykonano w roku 1994.
Za cerkwią, z prawej strony, niemalże w lesie znajduje się stary cmentarz ukraiński. Architektura jego jest inna niż cmentarzy rzymsko – katolickich. Przeważają krzyże drewniane (dlatego większość z nich została zniszczona przez czas). Są również nagrobki betonowe, ale jest ich mało. Na centralnym miejscu znajduje się pomnik ku czci bojowników UPA oraz tych Ukraińców, którzy zginęli w czasie przesiedlenia w 1946r.
Napisy na obelisku głoszą:
„BOЯKAM УПA ПOЛEҐЛHM B 1945 1947 P.P.
BIЧHAЯ IM CЛABA”
Z drugiej strony płyty nagrobkowej wykuty jest inny napis:
„MOЛOДUbKUM ПAPAФЯHAM ШO TRAҐIЧHO ЗҐИNИ B 1945 – 1947 P.P.
BIЧHAЯ IM ПAMЯTb”

Oderwijmy się teraz na moment od trudnych stosunków międzynarodowych i wróćmy na urokliwą ziemię mołodycką.

Krótka Historia Mołodycza

molodyczPod koniec XVI wieku istniała już znaczna część wsi. W 1584 roku Jan Kostka, wojewoda sandomierski, pozwolił Mikołajowi Sławskiemu osadzić na surowym korzeniu wieś MŁODYCZE. Wieś powstała „na granicy włości oleszyckiej ku rzece Rudawa”. Osadnicy otrzymali jeden łan ziemi i zwolnieni byli od robót i czynszów na piętnaście lat. Po tym okresie mieli ponosić świadczenia takie, jakie obowiązywały w Skarbie Jarosławskim. Sam osadźca otrzymał cztery łany na wyłączną swoją dziedziczną własność. W 1594 roku wieś przeszła na własność ks. Anny Ostrogskiej. Po jej śmierci przypadła w udziale Stanisławowi Lubomirskiemu, a następnie w 1642 roku – jego synowi Konstantemu. Następnie przeszła w ręce Sanguszków, a od 1753 roku niezmiennymi właścicielami Mołodycza stali się Czartoryscy.

Legenda o powstaniu nazwy wsi Mołodycz

Mołodycz podzielony jest na dwie części stuletnim lasem sosnowym. Od północnej strony lasu rozciąga się część wsi zwana Wolą. Najwyższe wzniesienie Woli nosi nazwę „Cegielnia”. Jeszcze do niedawna na piaskowym szczycie tego wzniesienia spoczywał potężny głaz. Jak głosi wieść, było to miejsce, gdzie pradawni Słowianie czcili swoich bogów. W późniejszych czasach kamień stał się punktem, od którego wytyczono pierwszy raz w nowo założonej wsi chłopskie łany i miedze.
Właśnie tu przed wielu laty, klucząc pomiędzy skromnymi chałupami, płynęła leniwie rzeczka, przez jednych zwana Wolną, przez innych Wolanką by wlewać swoje wody do Bechu. Rzeczkę zasilały pomniejsze strugi. Tak było latem, ale gdy tylko opadły liście, a świat spowijały jesienne szarugi, woda rozlewała się na okoliczne łąki i pola, niepokoiła ludzi, zrywała mosty, kładki i groble. Mrozy skuwały niebezpieczne wody i trzymały w swoich objęciach aż do wiosny.
Nad rzeczką na niewielkim pagórku wznosił się murowany dwór (letnia rezydencja ks. Anny Ostrogskiej), otoczony stajniami, stodołami i spichlerzami. Jego białe ściany już z dala błyszczały między drzewami owocowymi okalających sadów. Szczególnie wiele było tu rozłożystych jabłoni. Zaledwie 100 metrów od dworu, błyszczało w słońcu lustro wody dworskiego stawu. W stawie aż roiło się od wszelkiego gatunku ryb. Dwie groble spiętrzały wodę, a młyńskie koła zaprzęgały ją do pracy przy foliowaniu płótna i mieleniu ziarna na kaszę. Nad jego brzegami pochylała dach gorzelnia, w oddali widać było garncarnię i kaszarnię. Całość zamykała karczma, ale już przy samym gościńcu oleszyckim.  W dworskim obejściu panował wzorowy porządek, co świadczyło o dobrych rządach gospodarza. Wokół dworu rozciągały się pola folwarczne, a jeszcze dalej zagony chłopskie, a więc: niwy, przymiarki, górki, doliny, lipiny, potoki, pasieki, nowiny, kopaniny, bechy. Wśród łanów chłopskich połyskiwały lustra jeziorek i stawów.
Wcześniej było tu dzikie pustkowie, ale uwolnienie od wszelkich powinności sprowadziło lud pragnący nieco swobody. Minęło zaledwie 10 lat, gdy z postanowienia wojewody Jana Kostki (ojca ks. Anna Ostrogskiej),  osiedleńcy poczęli przybywać z różnych stron, wychodzić z dzikiej puszczy. Gdy zaczęli karczować drzewa, budować chaty, orać i siać zboża. Ziemia nie była najlepsza, wiele mokrzysk i nizin, ale rodził się jęczmień, owies, żyto, proso, konopie, len, groch, chmiel. Naród był bardzo pracowity i zaradny.  Dziwiła się nawet ks. Ostrogska, że tak sobie ze wszystkim radzą i bardzo ich za to ceniła. Kochali swoją Panią i chłopi. Garnęli się wszyscy do Niej, najbardziej zaś, gdy w letnie miesiące zjeżdżała ze swoimi dziećmi i z całym dworem, gdy rozdawała podarki, cierpliwie słuchała skarg i wynagradzała krzywdy.
W domu Pani Ostrogskiej nie było jednak radości, bo oto chorowali jej synowie. Przyjechawszy z Jarosławia do śródleśnej osady, mogli w spokoju odpoczywać, łowić ryby i oddychać wspaniałym uzdrawiającym powietrzem sosnowych lasów. Choroba jednak postępowała nieubłaganie. Nie pomogło powietrze, nie pomogli doktorzy. Śmierć zabrała trzech synów Anny Ostrogskiej w kwiecie wieku, gdy otwierało się przed nimi życie.
Legenda głosi, że to właśnie dla upamiętnienia tych tragicznych i smutnych wydarzeń, księżna nadała nazwę wsi, którą założył jej ojciec. Pierwotnie brzmiała ona MŁODYCZE - jako pamiątka śmierci jej MŁODYCH synów.
Wiek XVIII, to okres coraz silniej rozwijającej się gospodarki folwarcznej. Wraz z jej rozwojem wzrastało poddaństwo i wymiar robót pańszczyźnianych. Dopiero po wcieleniu Galicji do Austrii w 1772 roku, szczególnie w okresie panowania Józefa II, wydano szereg ustaw w celu zmniejszenia ciężarów pańszczyźnianych. Powinności poddańcze zostały zniesione dopiero patentem cesarskim z 28 kwietnia 1848 roku. Tereny te były często miejscem bitew, które pustoszyły dobytek ludzi, niszczyły dobrze zorganizowane wsie. Pozostały tylko nazwy po leśnych osadach, jak chociażby Perżyły, Ruczkalka, Radawka.
W samym Mołodyczu pozostał, podobno z XVII wieku, krzyż z piaskowca, pozostawiony na grobie jakiegoś dowódcy oddziału wojskowego.
W 1857 roku wieś liczyła ogółem 1108 osób. Około 1880 r. było ich 1339, z czego 513 to rzymskokatolicy należący do parafii w Radawie. Do wsi należały przysiółki Chrapy, Piskorze, Starzyna, Warcaby, Karczmarze, Buczyna.
Wiele szkód wyrządziły we wsi działania wojenne w 1915 roku, szczególnie ciężkie walki toczyły się w maju. W Woli Mołodyckiej od pocisku artyleryjskiego zginął rosyjski generał Raticewicz. We wsi i okolicy wykopano wiele kilometrów rowów strzeleckich i urządzono inne umocnienia. Najcięższe boje rozgorzały w czasie próby przełamania linii obrony na Lubaczówce. Dla obydwu walczących stron rzeka posiadała ważne znaczenie strategiczne.
O walkach pisały gazety, m.in. „Kolnische Volkszeitung” z 25 maja 1915 roku: Znany korespondent wojenny, powieściopisarz rosyjski Niemirowicz- Dańczenko przesyła pierwsze szczegółowe sprawozdanie o walkach nad Sanem. Pisze on:
„Przejścia między Jarosławiem i Sieniawą broniło czternaście pułków wojsk wyborowych, w tym sławna żelazna brygada Sybiraków. Przeciw nim szturmowała falanga pruska z dwustu tysięcy ludzi, włączywszy w to grenadierów gwardii. Walki wręcz były straszliwe, każdy cel na prawym brzegu Sanu trzeba było okupować krwią. Po stronie rosyjskiej padł generał Raticewicz i dziesięciu komendantów pułków. Przez czterdzieści osiem godzin trwała walka bez najmniejszej przerwy. Rosjanie wypchnięci przez Lubaczówkę, po przybyciu posiłków, wrócili z powrotem. Walka trwa wciąż jeszcze.”
Wieś zniszczona została w około 60%, na cmentarzu już na zawsze pozostało około 600 żołnierzy armii rosyjskiej i austriackiej.
W okresie międzywojennym Mołodycz doszedł do względnej równowagi gospodarczej. Odbudowano spalone gospodarstwa, wybudowano kościół uniezależniając się od parafii w Radawie, otworzono nowe sklepy, czytelnię, dom ludowy, gminę. W 1937 roku oddano do użytku nową murowaną szkołę, trwała budowa cerkwi.
Od 28 IX 1939 roku tereny te znalazły się w granicach zajętych przez armię radziecką. Rozpoczęły się aresztowania, wywózki i inne prześladowania, zwłaszcza bogatszych gospodarzy, duchownych, strażników leśnych i innych, którzy bez „większego entuzjazmu” powitali nowe władze.
Od sierpnia 1941 r. wieś weszła w skład Generalnego Gubernatorstwa, dystrykt Galicja.
Na wiosnę 1945 r. w pobliże wsi przybyły większe oddziały UPA. Rozpoczęły się potyczki, walki oraz zwykłe mordy dokonywane wzajemnie w odwecie za czyny popełnione wcześniej przez jedną ze stron. Ginęli zarówno Polacy jak i Ukraińcy. Najczęściej byli to zupełnie niewinni i przypadkowi ludzie, czasem w bardzo podeszłym wieku.
W kwietniu ludność polska uciekała w popłochu do Radawy, Wiązownicy, a po ataku na nią – do Jarosławia. Ludność ukraińska chroniła się najczęściej w okolicznych lasach. Większość budynków spalono, spłonął kościół, zniszczono szkołę.
Poniewierka trwała kilka miesięcy. W lipcu-sierpniu 1945 roku najodważniejsi mieszkańcy zaczęli powracać do wsi wraz z pierwszymi akcjami zbrojnymi wojska polskiego. Decyzją władz państwowych 21 rodzin ukraińskich przesiedlono do Ukraińskiej Republiki Radzieckiej, 158 rodzin na tereny "ziem odzyskanych". Przestały istnieć takie części wsi jak: Chrapy, Piskorze, Zaobodna, Starzyna, Adamce, Warcaby.
W księdze bierczej podatku gruntowego z roku 1946 wykazano w Mołodyczu 307 gospodarstw rolnych, natomiast 31 XII 1948 r. we wsi pozostało 85, zamieszkiwało w nich 400 osób.
Po wojnie Mołodycz powoli goił swoje okrutne rany. Dopiero w 1948 roku zapanował względny spokój. Rozpoczęto odbudowę gospodarstw, w domu ludowym uruchomiono szkołę. Zlikwidowana została gmina, a od 1955 roku wieś włączono do Gromadzkiej Rady Narodowej w Radawie.
Zniszczenia, brak odszkodowań oraz jakiejkolwiek innej pomocy ze strony państwa, dodatkowo wysokie podatki i obowiązkowe dostawy hamowały rozwój miejscowości, odbudowano jednak szkołę. W latach 60-tych natomiast, głównie wysiłkiem mieszkańców wsi, zbudowano drogę bitą do Radawy. W 1971 roku wioska została zelektryfikowana, a w 1997 zbudowano wodociąg.
 Obecnie wieś liczy około 150 gospodarstw, w których zamieszkuje ponad 600 osób.

Z sieniawską Familiją Czartoryskich nierozłącznie związana jest historia szkolnictwa w Mołodyczu

Pierwsza wzmianka o szkole pochodzi z roku 1841, kiedy to w Status scholarum zapisano, że w Mołodyczu jest parafialna szkoła początkowa z ruskim językiem wykładowym. Uczęszczało do niej 12 uczniów a nauczycielem był Leontyn Sereda. Szkoła zbudowana staraniem dominium mieściła się w centralnej części Woli Mołodyckiej, zwanej też Ogrody. Był to zwykły mieszkalny dom wiejski, o małych okienkach i niskich sufitach. W większej izbie uczyły się dzieci, pozostałe pomieszczenia służyły za mieszkanie rodzinie nauczyciela.
W okresie zimowym szkoła najczęściej była nieczynna z powodu braku chętnych do nauki. Absolwenci szkoły zaledwie potrafili czytać, bądź też tylko sylabizować na książeczce do nabożeństwa. Było to w zupełności zgodne z założeniami ustawy szkolnej z 1805 r., w myśl której:
„Szkoły nie powinny kształcić ludzi światłych, lecz dobrodusznych, uległych, pokornych. Nauczyciele szkół ludowych nie potrzebują być rozumni, wystarczy, że umieją przeczytać dzieciom, co w książce napisane.”
Nie dysponujemy żadnymi dokumentami, które mogłyby naświetlić dzieje mołodyckiej szkółki parafialnej w latach 1842 - 1867.
Źródła wskazują na wyraźne ożywienie w dziedzinie oświatowej wsi od roku 1868, a przede wszystkim zmianę lokalizacji szkoły.
Fakt ten należy wiązać z osobą Jerzego Konstantego Czartoryskiego, o którym Stefan Kieniewicz napisał:
„Pracował ofiarnie i pożytecznie na polu społecznym i dobroczynnym jako założyciel i prezes polskiego Towarzystwa Pedagogicznego (...) członek wielu towarzystw kulturalno- społecznych. W dobrach swych prowadzonych wzorowo we własnym zarządzie, fundował szkoły, ochronki, czytelnie ludowe (...) założył w powiecie Koło Nauczycieli Szkół Wiejskich...”.
Zachowana w Szówsku kronika szkolna zawiera następujący zapis:
„Książę Czartoryski po swym powrocie do kraju starał się poznać problemy mieszkańców na terenie gmin w jego majątku. Po zaznajomieniu się z mieszkańcami i sytuacją ich codziennego życia postanowił pozakładać szkoły we wszystkich wsiach należących do jego regionu. W tym celu zwołał posiedzenie Rad Gminnych i swymi wpływami oraz radą doprowadzał do tego, że zgadzano się na założenie szkoły. Mając taką uchwałę, starał się o potwierdzenie jej przez wydział powiatowy, którego był prezesem, a następnie, będąc przewodniczącym Rady Szkolnej Okręgowej, starał się, żeby Rada Szkolna Krajowa w krótkim czasie kreowała w danej gminie szkołę i nadawała nauczyciela.”
Tak również stało się w Mołodyczu. Oficjalnie szkoła zorganizowana została jako publiczna reskryptem Rady Szkolnej Krajowej z 19 lipca 1875 r., L. 7272.
Został wybudowany dość obszerny jak na owe czasy, drewniany budynek szkoły, a pierwszym jej nauczycielem był Hilary Bielecki. Po nim funkcję tę przez 17 lat, do roku 1889, sprawował Piotr Tylawski. Była to jednoklasowa szkoła, w której naukę prowadził jeden nauczyciel. Pod rokiem 1891 Aleksandra Lisikiewicza wymieniono w szematyźmie jako nauczyciela prowadzącego. Jego pomocnikiem był w dalszym ciągu Piotr Tylawski pomagał w prowadzeniu zajęć. Z tego tytułu mógł bezpłatnie uprawiać grunt szkolny.
W roku 1987, kiedy władze gminy podjęły trud budowy nowego budynku plebani greckokatolickiej (na ten cel została zużyta cegła z dworu przekazanego przez Czartoryskiego), szkole przekazano drewnianą, ale dobrze utrzymaną starą plebanię. Ogrodzono plac, wykopano studnię, a w starej szkole urządzono zaplecze gospodarcze.
Z każdym rokiem wzrastała liczba dzieci, w 1902 r. było ich 147, przy liczbie mieszkańców 1561 (263 domy). Z najdalszych przysiółków dzieci dochodziły do szkoły 7 kilometrów. Obwód obejmował Mołodycz wraz z przysiółkami: Chrapy, Piskorze, Zaobidna, Starzyna, Warcaby oraz część wsi Zaradawa: Zastawnie, Kopań, Maczugi, Buczyna, Kaczmarze, Perżyły.
W 1909 roku szkoła przemianowana została w 1- klasową, z planem nauczania 2- klasowej. Zatrudniono dwóch nauczycieli, powiększyła się baza.
Wiele przeszkód w oświacie wyrządziła I wojna światowa. Zniszczone zostały budynki szkolne w Wiązownicy, Piwodzie, Ryszkowej Woli. Ucierpiały też budynki w Mołodyczu, chociaż nie spłonęły.
Swoją działalność szkoła w Mołodyczu wznowiła po przejściu frontu, jesienią 1915 roku. We wsi, podobnie jak w całym rejonie, panowały tragiczne warunki. W grudniu 1915 r. nauczycielka sąsiedniej szkoły w Czerwonej Woli, s. Apolonia Muszyńska, zapisała w kronice:
„Dzieci głodne, źle ubrane wychodziły z wilgotnych ziemianek i biegły do swojej ubogiej szkółki. Szerzyły się choroby, dzieci gryzło robactwo. Był to rok jeden z najgorszych dla tutejszej ludności, a szczególnie dla dzieci.”
Kilka ofiar spośród dzieci pochłonęła jesienią 1918 r. choroba zakaźna- czerwonka. Nie mogły one nawet być pochowane na parafialnym cmentarzu- grzebano je w lesie, w oddalonym miejscu, obok mogiły powstańca z 1863 roku.

Po zwiedzeniu zabytków wsiadamy w samochód i jedziemy na południe w kierunku Radawy (5,8 km). Do Radawy wjeżdżamy od północy.

Przez wieś przepływa rzeka Lubaczówka wijąc się licznymi meandrami pośród piaszczystych pól, łąk i sosnowych lasów. Jest to piękny urokliwy zakątek, jeszcze nieskażony ekologicznie. Piaski i piargi, sosny ze swoim żywicznym zapachem, spora zawartość jodu w powietrzu powodują powstawanie tu swoistego mikroklimatu. Położona jest ona na teranie lasów liściastych i iglastych (przeważają iglaste). W lasach tych można znaleźć piękne okazy dębów pomiędzy którymi powstała ścieżka zdrowia. W miejscowości tej pełno jest krzaczków borowiny i czernic.
Radawa to osada neolityczna-2000 r.p.n.e.; położona nad rzeką Lubaczówką. Otoczona jest suchymi terenami leśnymi. Posiada mikroklimat zdrowego, jodowego powietrza i wody. Dawniej liczna, ruchliwa, tętniąca życiem, dziś licząca 300 mieszkańców.
W XVI w należała do dóbr Jana Karola Chodkiewicza wielkiego hetmana litewskiego, a później jego żony Anny Alojzy 1654 r., która dobra Radawy, Zaradawy i Cetuli zapisała zakonowi Jezuitów w Jarosławiu, Dochody z tych dóbr szły na budowę Kościoła N.P.M. na Polu. Po zniesieniu zakonu przez rząd austriacki w 1774 r. dobra te wcielono do funduszu naukowego. W roku 1777 dobra Radawy nabył Wilhelm Siemieński, a w 1914 dokupił je książę Witold Czartoryski, właściciel majątku Pełkinie, które po II-giej wojnie zostały upaństwowione.

Legenda o powstaniu Radawy

Dawno temu, pośród lasów porastających brzegi Lubaczówki żył myśliwy. Był to człek poczciwy i miłujący wielce otaczającą go naturę. Bogactw żadnych nie posiadał, ale cieszył się czerstwym zdrowiem i wielkim sprytem w uprawianiu swego rzemiosła. Uciekł od ludzkiego gwaru i tu w głębokiej puszczy, w ubogiej chatce czuł się szczęśliwy. Żył z polowania, mięso służyło mu za pożywienie, zaś skóry wymieniał na potrzebne przedmioty.
Zapewne jeszcze wiele lat przeżyłby tak spokojnie ten wielki samotnik, gdyby nie tajemniczy sen. Swoje oblicze mógł oglądać do tej pory w lustrze wody, aż tu we śnie widzi swoją postać z kilofem uparcie kopiącą w ziemi. Po pewnym czasie pokazuje się w ziemi duża bryła nieznanego mu rudawego kruszcu. Myśliwy zniechęcony nieciekawym odkryciem zamierza odejść, gdy w tej chwili staje przed nim jakiś mały człowieczek i wskazując mu wykopany dół, mówi mu, że znalazł wielki skarb.
Do tej pory za największy skarb uważał myśliwy bezkresne bory pełne zwierza, a tu duch lasu wskazuje mu jeszcze inne bogactwa.
Było to trochę za wiele na jego strapioną głowę, ale przy następnym spotkaniu z kupcami, kilka skór zwierząt wymienił na narzędzia do kopania w ziemi.
Gdy niedaleko brzegu rozpoczął swoją pracę, wszystko było jak we śnie. Jego oczom poczęły ukazywać się różnej wielkości bryły o rdzawym kolorze. Przy następnej wymianie, myśliwy oferował nowy towar. Kupcy nie byli zbytnio zainteresowani, ale kilka grudek zabrali.
Po kilku tygodniach, w pobliżu chaty myśliwego stały już inne domostwa, a ich mieszkańcy zajmowali się wydobywaniem i wytapianiem żelaza z rdzawego rudawca.
Myśliwy wyruszył na północ, w głąb puszczy, szukać kolejnego miejsca, gdzie by mógł żyć sam na sam z naturą. Na kolejną wyprawę miała wyruszyć z nim jego nowo poznana wybranka. Ona też lubiła samotność. Dla myśliwego była kolejnym odkrytym skarbem.
Osada rozrosła się i z biegiem czasu zaczęto ją nazywać Rudą, Rudawką czy Rudawą. Najbardziej utrwaliła się ostatnia nazwa, która w kolejnych latach z Rudawy stała się Radawą.
Od wielu lat nikt już nie wydobywa rudy, a śladów po ongiś dobrze rozwiniętym hutnictwie trzeba szukać głęboko w ziemi i najlepiej przy pomocy archeologów. Lasy zaś bardzo różnią się od tych sprzed setek lat, podobnie jak mieszkańcy Radawy. Wydaje się, że tylko powietrze nie zmieniło się zbytnio, jest świeże i pełne zdrowia. Ten specyficzny mikroklimat ściąga turystów ze wszystkich stron Polski. Szukają odpoczynku od zgiełku miejskiego, wyciszenia i zapomnienia o troskach trapiących ich na co dzień.
Możliwość oddychania, w miarę świeżym powietrzem i świadomość, że służy ono innym, jest jednym z największych powodów do radości, dla niektórych obecnych mieszkańców Radawy.
Powiadają ludzie, że to pewnie potomkowie myśliwego - samotnika i jego wybranki.

Radawa jest głównie miejscowością turystyczną, znajdują się tam liczne plaże, domki wypoczynkowe, miejsca do palenia ognisk, ścieżki krajoznawcze dla dzieci i dorosłych. Jednym z ciekawszych budynków jest Kościół św. Anny.

Pierwsza budowa Kościoła wiąże się z podaniem o zjawieniu się w tym miejscu świętej Anny z Maryją, która wyraziła życzenie, aby na tym wzgórzu zbudowano kaplicę pod wezwaniem Św. Joachima. Życzenie zostało spełnione wybudowaniem dużej i pięknej kaplicy z drzewa modrzewiowego, która została poświęcona w 1594 r. przez Jezuitów. Od tego czasu Jezuici prowadzili pracę duszpasterską w Radawie i Zaradawie, w Mołodyczu, Cetuli i w Piwodzie w charakterze misjonarzy radawskich. Istnieją przypuszczenia, że tutaj na ustroniu przemęczony pracą kaznodziejską ksiądz Piotr Skarga pisał swoje kazania na niedzielę i święta całego roku (1593-1594 przebywał w Jarosławiu). Po zniesieniu zakonu Jezuitów przez rząd austriacki, kaplicę zamieniono na kościół parafialny, który otrzymał uposażenie z funduszu religijnego. Na krótki czas obejmują duszpasterstwo Franciszkanie-reformaci z Jarosławia. Kolatorami kościoła parafialnego są Wilhelm Siemieński, a po nim książę Witold Czartoryski.
W roku 1902 do parafii należały: Radawa, Zaradawa, Mołodycz, Czerce, Czerwona Wola (część), Surmaczówka i Zapałów. W czasie I-szej wojny światowej 18/19 maja 1915 rok spłonął modrzewiowy kościół parafialny z całym drogocennym wyposażeniem. Pastwą pożaru padła również plebania i wieś Radawa. Budowę nowego kościoła podjął ks. Jan Jamróz, który w grudniu 1920 r. zginał śmiercią tragiczną. Rozpoczętą budowę doprowadził do końca ks. Henryk Domino w 1927 r. Po nim w 1935 r. pracę duszpasterską prowadził ks. Jan Kosior, który w czasie II-giej wojny światowej zmuszony był opuścić Radawę. Pracę duszpasterską przejął ks. Józef Miś. Proboszcz z Wiązownicy i jego wikariusz ks. Stanisław Zub. W 1948 r. krótko prowadził duszpasterstwo ks. Kazimierz Kret, a po nim do czerwca 1961 roku ks. Eugeniusz Raczkowski. 23 czerwca tego roku pracę duszpasterską przejął i prowadził ks. Antoni Grzyś.

Jedziemy cały czas prosto i zatrzymujemy się z lewej strony drogi przy kościele parafialnym. Z południowej strony kościoła znajdują się mogiły z przed 100 i więcej lat. Jest również zbiorowy grób 17 żołnierzy austriackich poległych w walkach w tamtym regionie.
Z kościoła jedziemy dalej w stronę Wiązownicy i po przejechaniu 200 m skręcamy w prawo. Po 200 m, z lewej strony mijamy cmentarz z okresu I wojny światowej (ponad 160 pojedynczych i ponad 20 zbiorowych mogił). Dalej dojeżdżamy do skrzyżowania dróg. Z lewej strony będzie stał nieduży krzyż (wys. 0,5 m), na betonowej podstawie wys. ok. 15 m.
5 m za skrzyżowaniem z prawej strony widzimy znak drogowy ograniczający prędkość do 40 km/godz. Wcześniej, przed skrzyżowaniem 20 m znajduje się zajazd, którego dach jest pokryty zieloną blachodachówką. Na tym skrzyżowaniu skręcamy w prawo w kierunku zapory. Po 300 m mijamy z lewej strony tablicę informacyjną o tym, że można skorzystać z przejażdżki bryczką albo jazdy konnej. Jadąc dalej dojeżdżamy do zapory, przejeżdżamy po niej i dojeżdżamy do następnego skrzyżowania. Przy nim z prawej strony znajduje się informacja dotycząca szlaku przyrodniczego. Na tym skrzyżowaniu skręcamy w lewo i jedziemy 200 m, po czym skręcamy w prawo w drogę wchodzącą pod ostrym kątem. Jedziemy nią 400 m, do momentu, gdy z lewej strony zauważymy polanę, a na drzewie będzie widoczny czerwono biały kwadrat, o wymiarach 10x10 cm. Jest to początek trasy przyrodniczej.
Cała trasa jest dobrze oznaczona zielonymi strzałkami, które wskazują kierunek marszu oraz „czerwono – białymi” pasami, które oznaczają szlak. Ścieżka liczy 3,8 km. Ścieżka dydaktyczna „Radawa” wytyczona jest na terenach Leśnictwa Radawa, uroczysko „Dereweckie”. Trasę można także pokonać w zimie organizując kulig. Przy końcu ścieżki znajduje się miejsce wypoczynkowe, wyposażone w ławki, stoły i plac zabaw dla dzieci. Można tam zjeść posiłek, a także pobawić się. Na trasie znajduje się 10 przystanków, a każdy dostarcza istotnych informacji dotyczących życia roślin, zwierząt, gospodarki leśnej. Ich nazwy dotyczą kolejno:

  1. Pierwszy przystanek „Pielęgnacja lasu”;
  2. Drugi przystanek „Ochrona przyrody”;
  3. Trzeci przystanek „Gospodarka łowiecka”;
  4. Czwarty przystanek „Ochrona pożytecznej fauny”;
  5. Przystanek piąty „Podział powierzchniowy terenów leśnych”;
  6. Przystanek szósty „Ochrona lasu przed zwierzyną”;
  7. Przystanek siódmy „Informacja historyczna”. Znajduje się tu miejsce do odpoczynku. Można zjeść śniadanie, zrelaksować się korzystając z drabinek, huśtawek i innych urządzeń;
  8. Przystanek ósmy „Zalesianie gruntów porolnych”;
  9. Przystanek dziewiąty „Ochrona lasu przed owadami”;
  10. Przystanek dziesiąty „Ogień – groźba lasu;

Na tym przystanku kończy się trasa ścieżki dydaktycznej. Nie jest ona zbyt długa, ale dostarcza wielu ciekawych informacji i jest doskonałym sposobem obserwacji przyrody w naturalnym środowisku.

Wracając do drogi asfaltowej zatrzymujemy się przy reklamie jazdy konnej i przejażdżki bryczką. Za kwotę 40 zł możemy jeździć 30 minut po okolicy.

Wracamy tą samą drogą, którą przyjechaliśmy, dojeżdżamy do drogi asfaltowej i skręcamy na północ w kierunku Wiązownicy. 3,2 km dalej, przy drodze asfaltowej w Radawie znajdują się leśniczówki Bór i Łapajówka. Są to stare budynki istniejące jeszcze przed II wojną światową, później spalone przez oddziały UPA, zostały odbudowane po wojnie. Wcześniej wzdłuż całej drogi z Radawy do Łapajówki ciągnie się inna ścieżka przyrodnicza. Obok niej umieszczone są tablice poglądowe, mostki nad rowami, parkingi dla samochodów, ławeczki, miejsca na ogniska.

W połowie odległości przed leśniczówkami znajduje się wioska widmo. W środku lasu, nad jeziorem istniała malowniczo położona wieś o nazwie Terebeń. Mieszkali w niej Ukraińcy, którzy aktywnie wspierali znajdujące się w okolicy oddziały UPA, więc w ramach Akcji Wisła zostali oni wszyscy wysiedleni. Pozostały tylko domy, które z czasem las pochłonął, a pozostałości murów ludzie rozebrali wykorzystując je na materiał budowlany. Obecnie można spotkać w okolicy dawnej wioski ludzi, którzy nie wiadomo czego tam szukają. Czasem pali się przed istniejącą tam kapliczką lampka. Miejsce dawnej wioski można poznać po niespotykanych w lesie roślinach rosnących w miejscach, gdzie były kiedyś ogródki przydomowe.
W innym miejscu pochowany jest partyzant postrzelony śmiertelnie w czasie zasadzki zorganizowanej na Niemców jadących do Radawy. Koledzy nieśli go, mając nadzieję, że przeżyje, ale niestety zmarł. W miejscu gdzie umarł młody partyzant, kompani wykopali mu grób i pochowali go. W lecie odbywają się tam msze, na które przyjeżdża rodzina zmarłego żołnierza.

3 km od leśniczówek znajduje się skrzyżowanie dróg, a przy nim kapliczka św. Jana. Na tym skrzyżowaniu skręcamy w prawo do centrum miejscowości Wiązownica. Przy tej kapliczce, tuż po II wojnie światowej AK i samoobrona miały zorganizowany punkt obserwacyjny, mający za zadanie ostrzec mieszkańców przed ewentualną napaścią ze strony UPA. Jadąc dalej tą drogą (1km) dojeżdżamy do kolejnego skrzyżowania przy kościele parafialnym, który znajduje się z lewej strony przed nami. Skręcamy w prawo jadąc w stronę Sieniawy. Na tym skrzyżowaniu należy zachować szczególną ostrożność, gdyż droga, którą jedziemy łączy się z główną drogą pod ostrym kątem i może to spowodować wrażenie, że jesteśmy na drodze z pierwszeństwem przejazdu, a tak nie jest. W Wiązownicy, obok domu gminnego znajdowała się kiedyś murowana cerkiew. Po Akcji Wisła została ona w ciągu jednej nocy rozebrana, a materiał z niej został przeznaczony na budowę domu ludowego.
Przed nami droga do Pałacu w Sieniawie (14 km). Po drodze mijamy: Nielepkowice (przeprawa promem na drugą stronę Sanu), Manasterz, most na rzece Mleczce. Miejscowości te zostały opisane w trasie Jarosław Pruchnik i okolice. 100 m za rzeką – z lewej strony- znajduje się tablica informacyjna „Nadleśnictwo Sieniawa” z mapką lasów. Jadąc dalej dojeżdżamy do skrzyżowania dróg, w lewo jest drogowskaz kierujący do Leżachowa, natomiast w prawo jest wjazd na drogę gruntową. Droga prowadzi skrajem lasu. Jedziemy nią 1,1 km, do momentu, gdy zauważymy z lewej strony parking. Na nim pozostawiamy swój samochód. Dalej idziemy pieszo w górę drogi 300 m. Z prawej strony zauważą Państwo dużą polanę z licznymi kopkami (grobami). Przed cmentarzem znajduje się tablica informacyjna. Na tym cmentarzu z 1915 r. są pochowani żołnierze austriaccy, niemieccy i rosyjscy. Zadziwiający jest fakt, iż na niektórych grobach znajdują się świeże wiązanki kwiatów i płoną znicze. Może to świadczyć o tym, że są tam pochowani żołnierze – mieszkańcy okolicznych miejscowości. Rodziny pamiętają o swoich bliskich i porządkują im groby oraz świecą znicze.
Wracamy do drogi głównej tą samą trasą, po czym wjeżdżamy w naprzeciwległą utwardzoną drogą do miejscowości Leżachów - 2,1 km od tego skrzyżowania, na łuku drogi , z lewej strony znajduje się zabytkowa cerkiew.

Leżachów

Leżachów to miejscowość położona na prawym brzegu Sanu . W odległości ok. 4 km. na południowy zachód od Sieniawy. Usytuowana jest na malowniczo położonym terenie, dosyć atrakcyjnym turystycznie. Ukształtowanie terenu sprawia, że obszary te zasługują na większe zainteresowanie ze strony zwiedzających.
Tereny wokół Sieniawy będące dotychczas własnością królewską w 1387 r. zostały przekazane przez Władysława Jagiełłę, wojewodzie sandomierskiemu Janowi z Tarnowa, przedstawicielowi możnej rodziny Tarnowskich herbu Leliwa. W ich posiadaniu znalazł się wówczas między innymi Leżachów o ludności mieszanej narodowościowo i wyznaniowo. To przemieszanie ludności utrzymało się aż do XX w. o czym świadczą dane z 1938 r. Na 1010 mieszkańców wsi było tam724 Ukraińców grekokatolików.
W Leżachowie warta zobaczenia jest grekokatolicka cerkiew pod wezwaniem św. Mikołaja z 1756 roku. Powstanie cerkwi wiąże się z dużym procentem ludności Ruskiej zamieszkującym ten teren. Początki osadnictwa ludności ruskiej na tym obszarze sięgają średniowiecza.

Cerkiew w Leżachowie wybudowana jest zgodnie z planem bizantyjskim. Jest to cerkiew trój apsydalna. Zewnętrzne ścianki apsyd bocznych nie równają się wysokością swego zrębu ze zrębem apsydy głównej. Są o wiele niższe a przykrywa je z zewnątrz poddasze, które obiega dookoła cerkiew. Budynek jest jednowierzchowy z czterobocznym wierzchem i ma jedno załamanie. Na szczycie dachu znajduje się ślepa sygnaturka zwieńczona cebulastym hełmem. Budynek cerkwii jest dwukondygnacyjny, z podcieniami. Do jej budowy użyto prawdopodobnie materiałów z poprzedniej cerkwi.
Cechą charakterystyczną tej cerkwi jest zrębowa konstrukcja ścian wykonana z drzewa modrzewiowego. W systemie drewnianej konstrukcji poziome niemalowane bale ułożone jeden na drugim tworzą zręby połączone na narożnikach węgłami w zamknięty wieniec. Cerkiew w planie trójdzielna, posiada najobszerniejszą nawę, znajdującą się między prezbiterium a kruchtą i jest przeznaczona dla wiernych. Do prostokątnej nawy z towarzyszącymi jej po bokach zabudowanymi sobotami od strony wschodniej przylega trójbocznie zamknięte prezbiterium.
Od strony zachodniej do nawy przylega kwadratowy babiniec z prostokątną kruchtą. Kruchta pokryta jest dachem siodłowym, babiniec zaś dachem trzyspadowym. Poza tym widoczne są po stronie południowej i północnej przylegające do cerkwi soboty, pokryte dachem pulpitowym – jednospadowym.
Dominująca wysokością nawa o pochyłych zrębach zwieńczona jest kopułą i sześcioboczną latarnią zwieńczoną krzyżem greckim na kuli. Nawa nakryta jest pozornym sklepieniem klasztornym z zakrzywieniami, prezbiterium i babiniec pozornymi sklepieniami klasztornymi, zaś kruchta stropem płaskim. Wszystkie ściany są szalowane deskami - wyjątek jedynie stanowi prezbiterium.
W całej cerkwi znajduje się 15 okien. W babińcu są dwa okna - od strony zachodniej. W kruchcie jedno po stronie północnej i jedno po stronie południowej. W nawie dwa okna w odległości około 1m od siebie po stronie północnej i dwa po stronie południowej. Przylegające do nawy soboty posiadają po dwa okna od strony północnej i południowej, w prezbiterium umieszczone są trzy okna od strony południowej, wschodniej i północnej. Wszystkie okna w cerkwi są prostokątne.
Wyposażenie cerkwi stanowią dwa drewniane profilowane portale o wykroju obniżonego oślego grzbietu i uszaty, a w nich zielone drzwi z okuciami metalowymi.
Wnętrze cerkwi w szczególny sposób zwraca uwagę zwiedzających. Na pierwszym planie zobaczyć można cały ikonostas z I ćw. XIX w. W rzędzie namiestnym występuje brak carskich wrót i wrót diakońskich. Zostały tylko po nich zawiasy. Ikona namiestna przedstawia od strony prawej wrót: Chrystusa nauczającego z księgą Pisma świętego Matkę Boską Hodygitria z dziecięciem Jezus, św. Mykytę patrona cerkwi.
Po lewej stronie wrót znajduje się ikona Matki Bożej z Dziecięciem, za nią jest wolne miejsce. W miejscu tym znajdował się obraz Matki Bożej Częstochowskiej, który w latach 1963-71 wędrował od domu do domu i wracał do cerkwi. W 2001 r. obraz ten został przeniesiony do nowo wybudowanego kościoła.
Nad wejściem do prezbiterium znajduje się obraz Najświętszego Serca Jezusa. Jest to obraz współczesny. Po obu stronach tego obrazu umieszczone są ikony tzw. „ Prazniki ” przedstawiające sceny z życia Pana Jezusa. Powyżej ikony Serca Jezusowego znajduje się ikona przedstawiająca Jezusa Nauczającego „Wielkiego Kapłana” pochodząca z I ćw. XIX w. Po obu stronach tej ikony ukazani są apostołowie. Jest to tzw. „Rząd apostolski”.
Nad rzędem apostolskim znajduje się rząd proroków z przedstawieniem po dwóch proroków na ikonie. Na osi dwie ikony z przedstawieniem świętych - Matka Boska i Św. Jan.
Po obu stronach ikonostasu w nawie głównej znajdują się dwa ołtarze boczne. W prawym bocznym ołtarzu umieszczona jest ikona przedstawiająca św. Mikołaja, zdobiona uszakami, zaś mensa ornamentem roślinnym.
Obok ołtarza są drzwi, które prowadzą do zakrystii. Nad tymi drzwiami jest ikona ukazująca św. Juzefata Kunsewicza z przełomu XIX-XX w.
W lewym bocznym ołtarzu mieści się ikona ukazująca wprowadzenie Maryi do świątyni, gdzie św. Joachim i Anna przyjmują ją do grona świętych. Na ołtarzu umieszczone jest tabernakulum. Obok ołtarza jest wejście do soboty.
Ołtarz główny cerkwi znajduje się w prezbiterium, do którego przechodzi się z nawy przez carskie wrota. Ołtarz umieszczony jest na podwyższeniu drewnianym, do którego prowadzą dwa schodki. Na ołtarzu znajduje się tabernakulum, na którym umieszczona jest ikona Jezusa Chrystusa. Ikona ta jest ozdobiona uszakami złoconymi. Po obu stronach tabernakulum są posrebrzane współczesne świeczniki. Za tabernakulum znajduje się ikona przedstawiająca Jana Chrzciciela. Ściany w prezbiterium mają kolor naturalnego drewna.
Przy wejściu do kruchty po lewej stronie są schody na chór. Schody i znajdująca się przy nich balustrada wykonane są z drzewa dębowego. Balustrada i podłoga chóru zrobione są z drzewa sosnowego pomalowanego zieloną farbą olejną. W tym kolorze są również ściany kruchty, zaś sufit ma kolor naturalnego drewna. Całą kruchtę oświetla posrebrzany świecznik elektryczny „pająk”.
Uwagę zwiedzających cerkiew przyciąga oko opatrzności znajdujące się na niebieskim suficie w babińcu. Ściany babińca są naturalnego koloru drewna.
W przylegającej do nawy południowej sobocie umieszczony jest współczesny obraz Chrystusa, którego rama wykonana jest z brzozy.
W sobocie północnej znajduje się feretron neobarokowy przedstawiający zmartwychwstanie Pana Jezusa.
Budowę cerkwi zakańcza ułożenie podłogi z grubszych sosnowych desek. Poziom podłogi w całej cerkwi nie jest jednakowy. Najniższy jej poziom utrzymuje się w babińcu, nieco wyższy w nawie. Z nawy do prezbiterium poziom podłogi jest wyższy i tworzy przed ikonostasem dwustopniowy schodek. Podwyższenie jest z twardego drzewa.
Powierzchnia opisanej cerkwi wynosi około 141 m2. Kubatura około 1130 m3.
W wyniku działań I wojny światowej cerkiew została uszkodzona , a następnie odbudowana w 1920 r. Cerkiew była kilkakrotnie remontowana w latach 1889, 1932 i 1970. W latach 1947 - 2001 cerkiew użytkowana była jako kościół Filialny rzymskokatolicki. Obecnie w Leżachowie został wybudowany nowy kościół pod wezwaniem Podniesienia Krzyża, a cerkiew stanowi  jedynie element zabytkowego krajobrazu tej wsi.

Wracamy tą samą drogą, którą przyjechaliśmy do skrzyżowania w lesie. Przy wjeździe na drogę asfaltową skręcamy w lewo w stronę Sieniawy. Jedziemy 1,5 km. Po drodze mijamy jeden zakręt w prawo po czym dojeżdżamy do mostka (widoczne niskie barierki z prawej i lewej strony). Przed mostkiem z prawej strony znajduje się młody las z drzewami iglastymi, natomiast za mostkiem, również z prawej strony jest pobocze wystarczająco szerokie, aby zostawić tam samochód. Po pozostawieniu samochodu cofamy się 100 m do momentu, gdy zauważymy alejkę w zagajniku (wycięte drzewa). Nie jest to chodnik, ale drzewa są wycięte w taki sposób, że można tamtędy przejść.  W odległości 100 m od drogi znajduje się miejsce kaźni okolicznej ludności, upamiętnione okolicznościowym obeliskiem. W czasie wojny, w miejscu tym rósł sędziwy bór, który spłonął w latach 60 – tych, pomiędzy drzewami znajdowało się miejsce straceń. Obecnie rośnie tam młody las iglasty.
Opuszczamy to miejsce, wracając do pojazdu tą samą drogą. Dalej główna droga wiedzie  na północ. Nieopodal, z prawej strony, daje się łatwo zauważyć betonowy krzyż, ustawiony w szeregu przydrożnych topol. Najstarsi mieszkańcy pamiętają, że był on tam „od zawsze” (pochodzi jeszcze z czasów zaboru austriackiego), ale nikt nie potrafi powiedzieć dlaczego go tam kiedyś ustawiono.
Niespełna 300 m. dalej, po lewej stronie dają się zauważyć pierwsze ślady istniejącego tu niegdyś dworu, tzw. „czworaki”. Dwa bliźniacze,  parterowe budynki stoją przy wjeździe do miasta niczym strażnicy strzegący jego granic. Po prawej stronie widać zabudowania graniczącej bezpośrednio z Sieniawą wsi Dybków, z którą związane są początki miasta Sieniawa. Z prawej zaś strony, bezpośrednio do drogi, którą przejeżdżamy przylega mur, a za nim piękny park oraz Pałac w Sieniawie – pieczołowicie odremontowana i tętniąca nowym życiem siedziba rodu Czartoryskich, gdzie po trudach dnia czeka na Państwa wspaniały posiłek w restauracji w Oficynie Dworskiej.
Po krótkim odpoczynku udajemy się do Sieniawy, aby zwiedzić jej najciekawsze zakątki.

Zwiedzanie Sieniawy

  • Szlak nie jest oznakowany;
  • Czas przejścia: 3,33 godz.;
  • Trasa szlaku:
    Pałac (na mapie pt.: nr 1) – Kościół i klasztor Dominikanów Obserwantów (pt.: nr 2) – Krypta Rodowa Rodziny Czartoryskich (pt.: nr 3) – cerkiew (pt.: nr 4) - Ratusz (pt.: nr 5) – dawna Szkoła Żydowska (pt.: nr 6) – cmentarz żydowski (pt.: nr 7) – spichlerz (pt.: nr 8) – Hotel Pałac(pt.: nr 1)

Z Pałacu wychodzimy główną alejką, dochodząc do drogi asfaltowej. Naprzeciwko nas, z prawej strony oraz częściowo z lewej widać pozostałości zamku, który kiedyś tutaj istniał (jest on dokładniej opisany w części historycznej). Widoczne pozostałości fortyfikacji miejskich z ok. 1664 - 1680 r., tworzyły niegdyś bastion południowy. Wewnątrz widocznych fortyfikacji znajdują się kazamaty. Nie są one niestety przeznaczone do zwiedzania, a ze względu na to, że przez długi okres czasu nie były  remontowane, zwiedzanie ich na „własną rękę” może okazać się niebezpieczne. Podobno w tych kazamatach było tajemne przejście, które umożliwiało obrońcom niepostrzeżenie wydostać się na zewnątrz.

W tym miejscu skręcamy w lewo, idziemy ulicą Kościuszki i kierujemy się w stronę kościoła parafialnego. Droga prowadzi przez południowo zachodnią część dawnego zamku. Pokonawszy odcinek 200 m dochodzimy do skrzyżowania z wysepką, na której znajduje się figura św. Floriana. Tuż za nią widnieje zespół klasztorny Dominikanów, w skład którego wchodzi: kościół parafialny pod wezwaniem NMP z lat 1719- 1749, klasztor Dominikanów z ok. 1754 roku- obecnie plebania oraz dzwonnica z I poł. XVIII w.

Kościół i klasztor Dominikanów Obserwantów powstał na wzgórzu pomiędzy miastem, a dworem. Pierwsze źródłowe przekazy rozpoczynające jego historię pochodzą z 1673 r. i dotyczą inskrypcji kamienia węgielnego, położonego pod drewnianą świątynię. Równocześnie w tym samym czasie założono w Sieniawie Bractwo Różańcowe. Trzy lata później Sejm Walny zaaprobował fundację klasztoru. Obejmowała ona 24 000 zł, ogród warzywny, zlokalizowany zapewne pod skarpami wzgórza opodal grobli, następnie cztery łany pola, prawo do nieograniczonego wyrębu drewna w lasach dziedzicznych, trzech poddanych, w końcu dostawę w każdym roku jednej beczki ryb solonych oraz cztery beczki miodu. Sieniawski zobowiązał się, że wybuduje Dominikanom okazały murowany kościół i klasztor. Wznoszony w tym czasie zespół drewniany był również dziełem fundacji. Budowę wspierali dodatkowo sieniawianie. Kościół i klasztor ukończono w 1679 r., a aktu poświęcenia dokonał w 1682 r. ks. dr Tomasz Porębski, dziekan leżajski. Od tego czasu zakon rozwijał się bardzo prężnie. W roku 1709 liczył dziewiętnastu zakonników. Wówczas był to drugi po zgromadzeniu warszawskim zakon Dominikanów Obserwantów w Polsce. Działające przy nim Bractwo Różańcowe oprócz swojego posłannictwa trudniło się m.in. pożyczaniem pieniędzy pod zastaw, najczęściej ziemski.

Msze w niedziele i święta: 700, 900, 1100, 1600; (w okresie letnim: 700;1100;1600 )
W dn. powszednie: 700, 1700; (w okresie letnim: 700, 1800)

Pod kościołem znajduje się jedna z nielicznych w Polsce, Krypta Rodowa Rodziny XX. (czyt. Książąt) Czartoryskich. Wejście znajduje się od strony południowej. Klucz jest w dyspozycji zarówno ks. proboszcza Jana Grzywacz, jak również Recepcji Hotelu Pałacu Sieniawa.

Rodowa Krypta XX Czartoryskich znajduje się w południowej części     kościoła parafialnego. Pomysł utworzenia krypty zrodził się na emigracji wśród  kończących swój żywot dzieci Adama Kazimierza i Izabeli z Flemingów.  Zrealizowany został na początku drugiej połowy XIX w. przez Władysława  Czartoryskiego, wówczas mieszkającego w Paryżu. Prawdą jest, że w Puławach  została wybudowana kaplica pałacowa z przeznaczeniem na mauzoleum rodowe,  ale po Powstaniu Listopadowym utracone Puławy nie mogły być wykorzystane  jako mauzoleum rodzinne. Z tego powodu wybrano kościół w Sieniawie, leżący  blisko dawnej rezydencji rodzinnej.
Pierwotnie krypta miała pomieścić 10 trumien z miejscem na następne. Wejście znajdowało się od strony południowej. Krypta otrzymała sklepienie kolebkowe. Po prawej stronie sklepienia, w połowie długości krypty została umieszczona zamknięta luneta stropowa, pod którą zaplanowano umieszczenie ołtarza. Pierwsze szczątki przywieziono po roku 1860. Były to prochy ks. Izabeli Adamowej Czartoryskiej. W kolejnych latach sprowadzono z Francji i Wiednia prochy jej dzieci i bliskich. W roku 1865, w krypcie znajdowało się dziesięć trumien, a w 1937 było ich już 20. Członkowie rodziny umierali na obczyźnie, a wraz z ich prochami sprowadzano wieńce nagrobne, będące prawdziwymi dziełami sztuki (obecnie znajdują się w Muzeum w Jarosławiu). Po wojnie zorganizowano w krypcie kotłownię. Żyjący świadkowie wspominają : „ciepło z dwóch koksowników ustawionych pośrodku krypty ulatniało się dwoma otworami w stropie i wychodziło na kościół”.

Sytuacja ta miała miejsce do roku 1974. Wówczas to rodzina Czartoryskich zakupiła piec do ogrzewania ropą i przesłała go do Szczecina, a z stamtąd zorganizowała transport do Sieniawy. Piec został zainstalowany po lewej stronie pod chórem. Następnie rozpoczęły się prace porządkowe w grobowcu. Uporządkowano trumny i ustawiono je na przygotowanych konstrukcjach betonowych przy schodach wejściowych i przy oknie. W pierwszej połowie lat 80-tych założono instalację elektryczną, odnowiono ołtarz, wyremontowano posadzkę, usunięto zacieki i odnowiono ściany, na koszt parafii. 16.VI.1985r., w 150 rocznicę śmierci twórczyni muzealnictwa w Polsce Izabeli Czartoryskiej odbyła się msza i złożenie kwiatów w krypcie. Wówczas, wnuk Czartoryskich ze strony matki Adam Zamojski zaprezentował program przebudowy krypty. Koszt miała ponieść jego matka, współspadkobierczyni Hotelu Lambert. Marzeniem jej było spocząć w krypcie obok prochów swego ojca oraz sprowadzić szczątki swojego najmłodszego brata poległego w Powstaniu Warszawskim, który leżał na cmentarzu przy ul. Wałbrzyskiej w Warszawie. 17.III.1990r. sprowadzono prochy 16 – letniego powstańca. Na trumnie umieszczony został napis: „Poległ śmiercią żołnierza w Powstaniu Warszawskim 24.IX.1944r.”, natomiast poniżej biało - czerwonej wstęgi zamocowany jest nadany pośmiertnie brązowy krzyż. Ludwik zginął na Mokotowie w rejonie ulic Puławskiej, Wiktorskiej, Racławickiej i pogrzebany został w zbiorowej mogile w pobliskim parku Dreszera. Szczątki ekshumowano w 1945r., a matka poznała go tylko po koszuli, w której wyszedł z domu do walki.
Przebudowę grobowca zakończono w 1990r. przy dużym współudziale Igloopolu. Po lewej i prawej stronie osi grobowca ustawiono na dębowych katafalkach równo po 11 trumien z podpisami na postumentach. Obecnie ołtarz znajduje się na osi głównej, (niegdyś po prawej stronie). Stoi on na podwyższeniu. Z frontu znajdują się 3 płycizny o rzeźbionych motywach roślinnych. Uwagę zwraca duży czarny krzyż z łacińskimi napisami po bokach. Krypta zamknięta jest kutą kratą, z drzwiami pośrodku, nad którymi znajduje się jedyny kolorowy element – herb Familii Czartoryskich. Z lewej strony na kracie znajduje się tablica, na której umieszczone są nazwiska osób spoczywających  w krypcie według miejsca ułożenia trumny.  Po przeciwnej stronie na ścianie znajduje się tablica z rozrysowaną genealogia rodu.
Trumny są zróżnicowane. Trumny wiedeńskie są głównie metalowe i charakteryzują się bogatym zdobnictwem z motywami kwiatowymi i roślinnymi. Trumny paryskie z XIX w. są skromniejsze, drewniane i obciągane aksamitnymi płótnami z metalizującymi listwami pasmanteryjnymi. Późniejsze z końca XIX i XX w. wykonane są z drewna dębowego i mają metalowe uchwyty po bokach.
Wychodzimy z placu kościelnego i skręcamy w lewo kierując się w stronę centrum. Zaraz obok kościoła znajduje się budynek Sokoła, w którym mieści się kino „Sokół” oraz Szkoła Podstawowa dla klas 0 – III. W fasadę budynku od strony południowej została wmurowana tablica upamiętniająca tych, którzy wyszli walczyć o Rzeczpospolitą do Legionów Polskich. Naprzeciwko kościoła, po przeciwległej stronie jezdni znajduje się Biblioteka Miejska. Po wojnie w budynku tym mieścił się Urząd Gminy i posterunek Milicji Obywatelskiej. Tuż obok, centralnie na wprost Kina „Sokół” wychodzi ulica Kościelna, to właśnie tą drogą przebiegał szlak Nizinny. Kilkadziesiąt metrów dalej w stronę centrum po prawej stronie jezdni usytuowany jest budynek, w którym w czasie wojny znajdował się posterunek policji Ukraińskiej i więzienie. Jest łatwo zauważalny, ma mały balkon, a nad nim kapliczkę z Matką Boską. Usytuowany jest na rogu, przy ul.  Wł. Sikorskiego. Przeciwlegle do niej przebiega ul. Sobieskiego. W miejscu tego skrzyżowania znajdowała się niegdyś Brama Jarosławska na Szlaku Nizinnym. Dalej idziemy prosto. Z prawej strony mijamy Pawilon Handlowy, tzw. „blaszak”, a z lewej „sieniawskie planty”. Na skrzyżowaniu skręcamy w prawo w ulicę Młk Józefa Piłsudskiego. Idziemy nią 100 m w kierunku stacji PKP, której plac graniczy z  terenem kościelnym. Nie jest on wprawdzie udostępniony do zwiedzania, ale można go obejrzeć od zewnątrz.
Kościół parafialny pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela (cerkiew), murowany  z 1753 roku. Przy kościele znajduje się dzwonnica pochodząca również 1753 roku. W latach 1788-1947 był on cerkwią parafii grekokatolickiej pod wezwaniem Wniebowstąpienia Pańskiego. Obecnie kościół wykorzystywany jest głównie jako dom przedpogrzebowy. Kilka razy w roku w kościele gościnnie odprawiane są msze dla grekokatolickich wiernych, stąd też mieszkańcy częściej posługują się nazwą cerkiew niż kościół.

Wychodzimy z placu przy cerkwi i kierujemy się tą samą drogą do skrzyżowania. Po naszej prawej stronie widoczne są zabudowania Liceum Ogólnokształcącego, Szkoły Podstawowej i Gimnazjum  w Sieniawie. W terenie szkół oraz częściowo na  placu Wolności w czasie II wojny światowej znajdowało się getto żydowskie.

Tym sposobem znaleźliśmy się w centrum miasteczka, bowiem tuż za skrzyżowaniem mieści się rynek. W południowo - zachodniej stronie rynku na jego zachodniej ścianie, pierwszy od drogi znajduje się budynek, w którym wcześniej znajdowała się szkoła żydowska. Obecnie jest on zaadaptowany na cele mieszkaniowe oraz na parterze sklep odzieżowy i zakład naprawy pralek. Po drugiej stronie drogi znajduje się budynek 5b. Cechą charakterystyczną tego budynku jest balkon, o konstrukcji, której już od dawna się nie stosuje. Płyta balkonowa jest położona na kształtownikach wpuszczonych w mur. Balustrada jest bardzo ozdobna i widać, że wykonano ją bardzo dawno.
Na centralnym miejscu w rynku znajduje się Ratusz. Obecnie stanowi on siedzibę Urzędu Miasta i Gminy, ale są tu również: apteka, zakład fryzjerski i kilka sklepów różnych branż.
Ratusz zbudowany został staraniem Mikołaja Hieronima na początku lat osiemdziesiątych XVII w. Zajął on miejsce centralne w planie miasta. Sposób usytuowania, staranność rozmierzenia oraz duże rozmiary zdają się podkreślać w sposób symboliczny rolę, jaką miał odgrywać. Budynek ratusza od początku był murowany, częściowo podpiwniczony, czterotraktowy, z dachem dwuspadowym.

Po pierwszym etapie budowy (przed 1680 r.) był to budynek dwukondygnacyjny, częściowo podpiwniczony (sukiennice), trójtraktowy o wymiarach 20 x 40 m, murowany oraz wzmocniony w narożach skarpami. Ponadto w dłuższych elewacjach były przypory. Do czasów współczesnych pozostały jedynie skarpy i przypory w części zachodniej budynku. Zachowała się również sień przejazdowa wzdłuż dłuższej osi obiektu, a z niej wejścia do piwnic i prawdopodobnie do przyległych pomieszczeń, później częściowo zamurowane. W podziemiach było umiejscowione więzienie. Powstanie po 1680 r. ratusza związane było z rozbudową i powiększeniem jego bryły o jeden trakt oraz o następną kondygnację. Wówczas zrezygnowano z umieszczenia w części wschodniej obiektu przypór i oskarpowań. Ponadto wybudowano nad nim drewnianą wieżę, w której umieszczono zegar.

Z opisów z lat 1718 i 1726 wynika, że ratusz zajmował po jednym z dużych, niepodzielnych jeszcze pomieszczeń na dole i na górze. Pozostałe pomieszczenia przeznaczone były na sklepy. W 1702 r. zanotowano osiem sklepów czynnych, dwa puste, w tym dwa, w których była kordegarda, co wskazuje na wcześniejsze występowanie w budynku izby dla straży miejskiej. W 1718 r. w ratuszu znajdowało się osiem dużych pomieszczeń, dwie komory, dwie piwnice dwukomorowe i przedsionek przy głównym wejściu. Wtedy znajdowało się tam oprócz pomieszczeń ratuszowych dwanaście sklepów, a w narożnym waga miejska. W tym roku budynek był w złym stanie technicznym (brak okien, okiennic, pował nad częścią pomieszczeń i sienią, potrzaskane piece, itp.). Następny przekaz z 1726 roku potwierdza fakt, że obiekt był remontowany.
W planie rynku ratusz tak był usytuowany, że od strony północnej i wschodniej pozostawało znacznie więcej miejsca niż od południowej i zachodniej. Pozostawienie większej ilości miejsca od północy i wschodu miało sens, gdyż właśnie od tej strony mijał go trakt dolinny, przebiegający przez rynek do bram.
Obecny wygląd został nadany prawdopodobnie w roku 1725.
Znaczenie ratusza dla Sieniawy w XVII i XVIII w. musiało być duże, chociażby ze względu na to, iż Adam Sieniawski zadbał o nadanie mu bardziej okazałej formy od swojej siedziby.
W Ratuszu znajduje się wystawa starych zdjęć z miejscami, które już nie istnieją. Wchodzi się tak samo jak do Urzędu Gminy.

Z rynku wychodzimy ulicą Jana Pawła II w kierunku północnym, przechodzimy obok sklepu Groszek i Banku Spółdzielczego i idziemy w kierunku północnym. W głębi, na lewo od Banku i posterunku Policji  widnieje budynek hali sportowej, a za nią utworzony niespełna kilka lat temu Środowiskowy Dom Samopomocy dziennego pobytu dla osób dorosłych oraz Gabinet Rehabilitacji. Obiekty te zostały  wybudowane na miejscu zniszczonej przez Niemców bożnicy. W XVII w. w okolicach tego miejsca, również istniała Bożnica (jej lokalizacja jest zaznaczona na mapce).
W odległości 500 m, patrząc na lewo daje się zauważyć niski domek jednorodzinny z zieloną elewacją. W tym miejscu należy skręcić w lewo w lokalną uliczkę, po czym, po przejściu ok. 100 m, skręcić w prawo, cmentarz żydowski znajduje się 80 m dalej. Liczne tablice nagrobne widoczne są z poza ogrodzenia, ale istnieje również możliwość wejścia na teren. Klucz do cmentarnej bramy posiada właściciela domu stojącego w sąsiedztwie.
Do rynku wracamy tą samą drogą. Po drodze mijamy niski budynek  z numerem 19, w którym w czasie trwania okupacji niemieckiej okoliczni mieszkańcy ukrywali uciekiniera z getta żydowskiego. W zamian za to on ich strzygł i świadczył im usługi niewymagające wychodzenia z ukrycia.
W drodze powrotnej z cmentarza żydowskiego skręcamy w prawo na skrzyżowaniu za sklepikiem z art. ogrodniczymi, to tam znajdowała się niegdyś Brama Tarnogrodzka na Szlaku Nizinnym.

 Synagoga usytuowana była w płn. – wsch. narożu miasta powstała zapewne jeszcze w XVII w. ze względu na dużą liczbę ludności żydowskiej. Był to obiekt drewniany na rzucie zbliżonym do kwadratu o wymiarach 25 x 30 m. Początki budowy nie są znane. W 1702 r. po raz pierwszy zaczęto wymieniać liczne obiekty związane z życiem mieszkańców wyznania Mojżeszowego, m. in: jedną szkołę żydowską usytuowaną na dwóch placach, oraz drugą, która mieściła się na placu w połowie graniczącym z posesją Żyda Kopla, szpital żydowski na połowie placu itd., dając tym samym obraz wielkości tej dzielnicy. Sama synagoga pojawiła się w dokumentach dopiero w 1706 r.

Wchodzimy do rynku i idziemy w jego południowo – zachodni róg. Obok kamienicy nr. 19 i dawnej szkoły żydowskiej skręcamy w prawo wchodząc tym samym w ul. Poniatowskiego. Droga opada lekko w dół. Idąc w ten sposób obserwujemy jak w krajobraz  współczesnego osiedla mieszkaniowego wtapia się budynek z ok. 1808 roku – kiedyś apteka Modrzewskich, obecnie urząd pocztowy. Dodatkową atrakcją tego krajobrazy jest wiekowa limba uznana za pomnik przyrody naturalnej. Tuż za owym budynkiem widnieje rozwidlenie,  na środku, którego znajduje się kapliczka. Utwardzona droga w prawo prowadzi nas wprost na ulicę Augustowską. Pokonując trasę ok. 2 km dochodzi się do spichlerza miejskiego. Trasę tą można pokonać samochodem, dlatego osoby niewprawione w długich marszach powinny skorzystać z taj możliwości.

Port i spichlerz związany był z istniejącą osadą, łączącą go z miastem. Mieszkająca tam ludność pracowała w porcie i jego instalacjach. Z niego żyła. W miejscu, gdzie był usytuowany port, San skręcał ostrym łukiem na północny zachód, natomiast do basenów portowych skręcało się w prawo. Były one usytuowane równoleżnikowo w kierunku południowym. Wzdłuż nabrzeża całego basenu grunt podzielony był prostopadle na działki. Nie był on nigdy na trwałe zabudowany, prawdopodobnie znajdowały się tam składowiska towarów albo spichlerze. Jedyną trwałą budowlą z tamtego okresu jest spichlerz wybudowany w Lisich Jamach obecnie Augustów. Został on wybudowany w 1715 r. jako murowany dwukondygnacyjny budynek. Nabrzeże służyło do gromadzenia towarów przed spławem, do wyładowywania i załadowywania towarów. Prawdopodobnie w najgłębiej wysuniętej części basenu w głąb lądu budowano statki rzeczne. Na przeciwko spichlerza znajdowały się baseny portowe (patrz rekonstrukcja na załączonej mapce).

W tym miejscu kończy się trasa wycieczkowa po Sieniawie. Do Pałacu wracamy kierując się w stronę alejki kasztanowej, na lewo od spichlerza. Jadąc w ten sposób dojeżdżamy do głównej drogi, skręcamy w lewo, ok. 300 m dalej widoczne są: kościół parafialny pod wezwaniem NMP – po lewej stronie oraz cmentarz parafialny – po stronie przeciwnej. Za cmentarzem (przed wysepką z figurą św. Floriana) skręcamy w prawo. Trasa ta z pewnością wyda się już znana, bowiem już za chwilę naszym oczom ukaże się wjazd na teren zespołu pałacowo – parkowego.

Trasa zwiedzania Sieniawy:

  1. Hotel Pałac w Sieniawie;
  2. Kościół i klasztor Dominikanów Obserwantów;
  3. Krypta Rodowa Rodziny Czartoryskich.;
  4. Cerkiew;
  5. Ratusz;
  6. Dawna Szkoła Żydowska;
  7. Cmentarz żydowski;
  8. Spichlerz;

Legenda:

  • ____ zachowane fragmenty murów obronnych;
  • ….. zarys nieistniejących obwarowań;

CO WARTO ZOBACZYĆ:

  • bunkier w Dobrej,
  • MOŁODYCZ: cm. wojskowy z I wojny światowej – cerkiew – cmentarz ukraiński;
  • RADAWA – ścieżka przyrodnicza; cmentarz wojenny z I wojny światowej;
  • Leżachów – cerkiew grekokatolicka;
  • SIENIAWA: kościół – krypta - ratusz – cmentarz żydowski – spichlerz;